Zamiast tui posadziliśmy kolumnowe graby. Wysoka przesłona bez wielkiego żywopłotu
Jeśli chcę zasłonić sąsiedni dom, halę, namioty foliowe albo po prostu nieciekawy widok za ogrodzeniem, nie muszę od razu sadzić tui. W moim ogrodzie coraz bardziej przekonują mnie graby kolumnowe. Rosną wysoko, tworzą gęste korony i zajmują znacznie mniej miejsca niż drzewa o szerokim pokroju. Jest jednak jeden haczyk – trzeba dobrze wybrać odmianę, bo nie każdy grab, który w szkółce wygląda jak smukła kolumna, taki pozostanie.
Wysoka przesłona, która nie zabiera całej działki
Grab pospolity (Carpinus betulus) ma kilka cech, które szczególnie cenię przy planowaniu przesłony. Odmiany o kolumnowym pokroju kierują pędy ku górze, dzięki czemu można uzyskać wysoką ścianę zieleni bez zajmowania tak dużej powierzchni jak w przypadku drzew o rozłożystych koronach.
To ważne zwłaszcza wtedy, gdy ogród jest niewielki, ale problem z prywatnością znajduje się wysoko. Ogrodzenie może skutecznie zasłaniać parter, a ponad nim nadal widać okna sąsiadów, dach budynku czy nieestetyczną halę.
Nie nazwałabym jednak grabów rozwiązaniem całkowicie bezobsługowym. Ich naturalny pokrój ogranicza potrzebę regularnego formowania, ale wraz z wiekiem drzewa się rozrastają. Dlatego już przy sadzeniu warto myśleć nie o tym, jak wygląda sadzonka, lecz jak będzie wyglądało drzewo za kilkanaście lat.
Frans Fontaine – wybrałabym go do naprawdę wąskiego pasa
Jeżeli mam mało miejsca, moim pierwszym wyborem byłby Carpinus betulus ‘Frans Fontaine’. Ta odmiana długo zachowuje smukły, kolumnowy pokrój. Osiąga około 8–12 m wysokości i około 2,5–4 m szerokości, choć ostateczne rozmiary zależą od warunków uprawy.
To również dobry kandydat na miejsce, w którym nie chcemy dużej ilości opadłych owocostanów. ‘Frans Fontaine’ jest odmianą męską, więc nie tworzy typowych owocostanów charakterystycznych dla żeńskich egzemplarzy.
Podoba mi się także jego zachowanie jesienią. Liście przebarwiają się na żółto, a część zaschniętych liści może długo pozostawać na gałęziach. Nie daje to oczywiście zimą tak szczelnej bariery jak żywotnik, ale widok nie znika całkowicie wraz z opadnięciem liści.
Lucas posadziłam tam, gdzie liczyło się tempo
‘Lucas’ również tworzy stosunkowo smukłą koronę i może dorastać do około 8–10 m. Ma duże, ciemnozielone liście, a jego gałęzie są wyraźnie mocniejsze niż u ‘Frans Fontaine’.
W moim przypadku najważniejsze było jednak coś innego. Posadziłam ‘Lucas’ tam, gdzie chciałam możliwie szybko zasłonić namioty foliowe. Drzewa trafiły do gruntu w odstępach około metra.
To bardzo gęste sadzenie i nie traktowałabym go jako uniwersalnej recepty. Z czasem korony i systemy korzeniowe zaczną ze sobą konkurować. Przy takim rozstawie trzeba więc liczyć się z większą potrzebą kontroli wzrostu, dostępu do wody i przestrzeni.
Zaletą ‘Lucas’ jest natomiast długie utrzymywanie zaschniętych liści. Jesienią zmieniają kolor na żółty i brązowy, a część z nich może pozostać na drzewie nawet zimą. Dla osoby szukającej przesłony to drobny, ale praktyczny atut.
Columnaris i Nord – dla cierpliwych
‘Columnaris’ zainteresowałby mnie przede wszystkim wtedy, gdy nie zależy mi na natychmiastowym efekcie. Rośnie wolniej, ale tworzy zwartą koronę. W przypadku takiej odmiany warto uzbroić się w cierpliwość i patrzeć na przyszły wygląd szpaleru, a nie na tempo pierwszych sezonów.
‘Nord’ również ma zwarty, kolumnowy pokrój. Przy tych mniej popularnych odmianach przed zakupem dokładnie sprawdziłabym jednak informacje producenta dotyczące docelowej wysokości i szerokości. Nazwa „kolumnowy” sama w sobie nie jest gwarancją, że drzewo po 20 latach pozostanie bardzo wąskie.
Fastigiata wygląda niewinnie, dopóki nie zacznie się rozrastać
Z ‘Fastigiata’ trzeba uważać szczególnie. Młode drzewo rzeczywiście przypomina smukłą kolumnę i łatwo pomyśleć, że będzie idealne do małego ogrodu. Z czasem jednak korona wyraźnie się poszerza.
Morton Arboretum podaje dla tej formy około 9–12 m wysokości i 6–9 m szerokości. To już zupełnie inna skala niż sugeruje wygląd młodej sadzonki.
Dlatego do naprawdę wąskiego pasa wybrałabym raczej ‘Frans Fontaine’. ‘Fastigiata’ zostawiłabym tam, gdzie mam więcej miejsca albo jestem gotowa regularnie kontrolować jej rozmiar cięciem.
Ile metrów zostawić między grabami?
Tutaj nie ma jednej prawidłowej odpowiedzi. Wszystko zależy od tego, czy chcę uzyskać jednolitą ścianę zieleni, czy raczej naturalny szpaler pojedynczych drzew.
Przy około 1,5–2 m odstępu korony mogą z czasem stworzyć zwartą przesłonę. Rozstaw 2–2,5 m daje bardziej swobodny efekt, natomiast około 3 m pozwala zachować wyraźny rytm poszczególnych drzew.
W moim przypadku metr między ‘Lucasami’ był świadomym kompromisem. Chciałam szybko zasłonić konkretny widok. Nie oznacza to jednak, że tak samo posadziłabym graby w reprezentacyjnej części ogrodu, gdzie zależałoby mi na ich docelowym pokroju.
Grab ma coś, czego tuja nie oferuje
Największym argumentem nie jest dla mnie nawet sama forma. Grab pospolity jest rodzimym europejskim gatunkiem i dobrze odnajduje się również w zieleni miejskiej. Jego liście mogą zatrzymywać część pyłów, choć nie przeceniałabym tego efektu – szpaler drzew nie jest przecież oczyszczaczem powietrza.
Nie obiecywałabym również, że grab skutecznie wyciszy ogród. Roślinność może wpływać na odbiór hałasu, ale znaczenie mają wysokość i szerokość przesłony, jej gęstość oraz źródło dźwięku. Za to bezdyskusyjnie otrzymujemy cień, ochronę przed częścią podmuchów wiatru i dodatkową strukturę ogrodu, z której korzystają ptaki i inne zwierzęta.
Jest jednak rzecz, w której tuja zdecydowanie wygrywa. Pozostaje zielona zimą. Jeżeli potrzebuję szczelnej bariery przez cały rok, nadal wybrałabym iglaki. Grab ma dla mnie sens wtedy, gdy ważniejsza jest wysoka, elegancka przesłona i naturalny wygląd niż całoroczna zielona ściana.
Przed zakupem nie patrzyłabym więc na wysokość sadzonki. Sprawdziłabym przede wszystkim docelową szerokość korony, tempo wzrostu i wymagany rozstaw. To właśnie te trzy rzeczy zdecydują, czy po kilkunastu latach będę zadowolona z przesłony, czy zacznę zastanawiać się, gdzie podziało się miejsce w ogrodzie.