Targi Budma od lat są miejscem rozmów o przyszłości budownictwa – tej technologicznej, projektowej i wykonawczej. Właśnie tu, w Poznaniu, szczególnie wyraźnie widać, że nawet najbardziej zaawansowane produkty nie obronią się bez wiedzy i doświadczenia ludzi, którzy je montują. W rozmowie z Jakubem Leśniakiem, Head of Training Center WIŚNIOWSKI, pytamy o to, dlaczego montaż stolarki otworowej przestał być wyłącznie technicznym detalem, a stał się elementem szerszej układanki: bezpieczeństwa energetycznego, komfortu życia i odpowiedzialnego rozwoju całej branży.
WPROST: Na pierwszy rzut oka okna wydają się tematem technicznym i niszowym. Dlaczego Pana zdaniem problem jakości montażu i braku wykwalifikowanych monterów to w rzeczywistości kwestia, która dotyczy bezpieczeństwa energetycznego, komfortu życia i portfeli milionów Polaków?
Jakub Leśniak, Head of Training Center WIŚNIOWSKI: Rzeczywiście, okna często postrzegane są jako produkt prosty i czysto techniczny. Tymczasem sprawa jest znacznie bardziej złożona. Okno nie tylko wpuszcza światło do wnętrza, ale pełni też szereg kluczowych funkcji: odpowiada za termoizolację, izolację akustyczną, właściwą wentylację i ogólny komfort użytkowania budynku.
Możemy wyprodukować najlepsze okno na świecie, o znakomitych parametrach, ale jeśli zostanie ono zamontowane niezgodnie ze sztuką, jego potencjał po prostu przepada. W praktyce oznacza to problemy, które wielu z nas zna z własnego doświadczenia: niedoświetlone pomieszczenia, brak właściwej wentylacji, wilgoć, a w konsekwencji pleśń. To wszystko realnie wpływa na nasze zdrowie i codzienne samopoczucie.
Jeśli spojrzymy na ten temat szerzej, poprawny montaż to także konkretne oszczędności. Dobrze zamontowane okna pomagają obniżyć rachunki za ogrzewanie zimą, ale również za chłodzenie latem. A przecież klimatyzacja staje się w Polsce standardem, nie luksusem. Wreszcie jest jeszcze wymiar makro – dziesiątki milionów okien i drzwi w kraju. Każde nieszczelne połączenie to strata energii, która w skali państwa przekłada się na realne osłabienie bezpieczeństwa energetycznego.
Czy Pana zdaniem obecny system kształcenia zawodowego w Polsce nadąża za realnymi potrzebami rynku, skoro nawet najlepsze technologie i materiały nie gwarantują jakości bez wykwalifikowanych rąk?
System kształcenia branżowego może działać bardzo dobrze, pod warunkiem że pozostaje w ścisłej relacji z producentami, którzy poważnie traktują swoją odpowiedzialność. Wtedy powstaje zdrowa symbioza. Z jednej strony mamy stabilny, ugruntowany system edukacyjny z wypracowanymi metodami nauczania, z drugiej – producentów, którzy są w stanie niemal natychmiast dostarczyć dostęp do najnowszych technologii, materiałów i praktycznej wiedzy.
Szkoły zapewniają fundamenty i ramy organizacyjne, a biznes wnosi aktualność i praktykę. Bez tego połączenia trudno mówić o realnym przygotowaniu młodych ludzi do zawodu.
Wiele zawodów przejmuje dziś sztuczna inteligencja. Dlaczego w montażu okien, drzwi i bram decydujące znaczenie nadal mają doświadczenie, precyzja i odpowiedzialność człowieka?
Sztuczna inteligencja coraz śmielej wkracza w naszą codzienność i bez wątpienia zmienia rynek pracy. Są jednak zawody, które bardzo długo pozostaną domeną człowieka – i monter stolarki budowlanej jest jednym z nich.
Nie da się zaprogramować algorytmu, który przewidzi wszystkie możliwe warunki montażowe. Produkt może być identyczny, ale miejsce montażu już nigdy. Każda ściana ma inne odchyłki, każda inwestycja wiąże się z innym zestawem ryzyk i niespodzianek. Doświadczenie montera, jego wyczucie materiału, umiejętność reagowania na nieprzewidziane sytuacje – tego nie da się zastąpić maszyną.
Dlatego uważam, że zawody wymagające precyzji manualnej, odpowiedzialności i myślenia na miejscu są jednymi z najbardziej przyszłościowych. Dla osób, które chcą mieć stabilną i odporną na automatyzację ścieżkę kariery, to bardzo rozsądny wybór.
Jaką rolę mogą odegrać wyspecjalizowane centra szkoleniowe, takie jak Wiśniowski Training Center, w budowaniu jakości budownictwa i bezpieczeństwa energetycznego? Czy biznes przejmuje dziś zadania, z którymi nie radzi sobie państwo?
My nie postrzegamy siebie jako konkurencji dla systemu kształcenia branżowego. Wręcz przeciwnie – widzimy tu naturalne partnerstwo. Szkoły dostarczają młodych ludzi zainteresowanych zawodem, oferują ramy systemowe i organizacyjne. My natomiast możemy pełnić rolę eksperta i praktycznego wsparcia.
Udostępniamy nowoczesne rozwiązania, narzędzia, zapraszamy uczniów i nauczycieli do naszych hal produkcyjnych oraz centrów szkoleniowych. Dzięki temu młodzi ludzie mają bezpośredni kontakt z technologiami, które faktycznie funkcjonują dziś na rynku, a nie tylko w podręcznikach.
Co równie istotne, szkolenia nie są potrzebne wyłącznie młodym adeptom zawodu. Monterzy z wieloletnim doświadczeniem również muszą się dokształcać. Technologia zmienia się bardzo szybko. Wystarczy porównać okna, drzwi czy bramy sprzed dziesięciu lat z dzisiejszymi rozwiązaniami – to dwa zupełnie różne światy. Systemy uszczelnień, metody montażu, materiały – wszystko ewoluuje.
Nie wiemy, jak będzie wyglądała stolarka budowlana za pięć lat, ale jedno jest pewne: kto nie będzie aktualizował swoich kompetencji, ten zostanie w tyle. To trochę jak z pociągiem – jeśli nie wsiądzie się do niego na czas, zostaje się na peronie, świadomie rezygnując z dalszej drogi.
