Dławisz okrągłolistny (Celastrus orbiculatus) przez lata uchodził za wyjątkowo dekoracyjne i odporne pnącze. Szybko się rozrasta, dobrze znosi mróz, suszę i zanieczyszczenia, a zimą zdarza mu się zachować intensywnie zielone liście. To właśnie te cechy sprawiły, że stał się popularny w polskich ogrodach.
Z czasem okazało się jednak, że roślina stanowi poważne zagrożenie dla lokalnych ekosystemów. Silnie konkuruje z rodzimymi gatunkami, oplata drzewa i krzewy, ogranicza im dostęp do światła oraz powietrza, prowadząc do ich stopniowego osłabienia i zamierania.
W odpowiedzi na te zagrożenia Unia Europejska wpisała dławisz okrągłolistny na listę gatunków inwazyjnych wymagających eliminacji.
Czytaj też:
Rośnie w całej Polsce i bardzo szkodzi. Pozbądź się z ogrodu
Od kiedy obowiązuje zakaz?
Zgodnie z nowymi regulacjami:
- uprawa,
- sprzedaż,
- rozmnażanie,
- posiadanie sadzonek i dorosłych okazów
będą w Polsce zakazane od 2 sierpnia 2027 roku.
Od tego momentu roślina nie będzie mogła legalnie znajdować się w ogrodach prywatnych ani w sprzedaży.
Jakie kary grożą za naruszenie przepisów?
Nieprzestrzeganie zakazu może wiązać się z bardzo poważnymi konsekwencjami finansowymi. Przepisy przewidują kary administracyjne sięgające nawet 1 miliona złotych. W praktyce tak wysokie sumy dotyczą głownie dostawców, przedsiębiorstw ogrodniczych, firm zajmujących się handlem sadzonkami oraz dużych posiadłości, gdzie rozprzestrzenienie IGO ma poważne skutki dla środowiska.
Działkowcy i pojedynczy właściciele ogródków formalnie podlegają tym przepisom — mogą zostać ukarani, ale w praktyce organy administracji zazwyczaj stosują zasadę proporcjonalności: najpierw wezwanie do usunięcia, porady, terminy, a dopiero potem kara administracyjna.
Ostateczna wysokość sankcji ma być ustalana indywidualnie przez regionalnych dyrektorów ochrony środowiska, z uwzględnieniem skali naruszenia oraz stopnia zagrożenia dla środowiska.
Co istotne, przepisy przewidują również obowiązek informowania gmin o nielegalnych uprawach.
Czytaj też:
Nie kop, nie pal, nie truj gleby. Tak ogrodnicy pozbywają się pnia po drzewie
Dlaczego dławisz został uznany za zagrożenie?
Eksperci wskazują na kilka kluczowych problemów:
- bardzo szybki wzrost,
- zdolność do zagłuszania innych roślin,
- wypieranie rodzimych gatunków,
- zaburzanie lokalnych ekosystemów,
- utrudnianie regeneracji lasów i zadrzewień.
W praktyce oznacza to stopniową degradację środowiska naturalnego w miejscach, gdzie roślina się rozprzestrzenia.
Nie tylko dławisz. Lista zakazanych roślin się wydłuża
Wraz z dławiszem na listę gatunków wymagających eliminacji trafiła także m.in. pistia rozetkowa (Pistia stratiotes), popularna w oczkach wodnych. Trend jest wyraźny: Unia zaostrza politykę wobec obcych gatunków inwazyjnych.
Celem jest ochrona bioróżnorodności i ograniczenie kosztów środowiskowych, jakie generują takie rośliny.
Czytaj też:
Ta roślina wygląda niewinnie, ale jest nielegalna. Sprawdź dlaczego!
Jak legalnie pozbyć się dławisza z ogrodu?
Osoby, które posiadają dławisz, powinny rozpocząć jego usuwanie już teraz. Zaleca się:
- systematyczne przycinanie pędów,
- usuwanie korzeni,
- zabezpieczanie resztek roślin,
- niedopuszczanie do rozsiewania nasion,
- niewrzucanie fragmentów na kompost.
Pozostałości należy utylizować w sposób uniemożliwiający dalsze rozprzestrzenianie.
Czytaj też:
Ten bluszcz oplótł tysiące polskich ogrodów. Od sierpnia jest nielegalnyCzytaj też:
Ekspert ostrzega: tych drzew lepiej nie sadzić przy domu. Niszczą fundamenty, uczulają i są inwazyjne
