Zakopuję resztki prosto w ziemi i mniej podlewam. Ten sposób zmienił mój warzywnik bardziej niż nawozy

Zakopuję resztki prosto w ziemi i mniej podlewam. Ten sposób zmienił mój warzywnik bardziej niż nawozy

Dodano: 
Kompostowanie bezpośrednie to duże ułatwienie – mikroorganizmy pracują dokładnie tam, gdzie później będą korzenie roślin
Kompostowanie bezpośrednie to duże ułatwienie – mikroorganizmy pracują dokładnie tam, gdzie później będą korzenie roślin Źródło: Shutterstock / A Kisel

Przez lata wydawało mi się, że „prawdziwy” ogród musi mieć wielki kompostownik gdzieś na końcu działki. Człowiek nosi tam resztki, potem znowu nosi kompost z powrotem na grządki, przekłada, przesypuje, przerzuca. W pewnym momencie złapałam się na tym, że więcej energii wkładam w transport materii organicznej niż w samo uprawianie warzyw. I właśnie wtedy zaczęłam coraz częściej kompostować bezpośrednio w ziemi. To jedna z tych metod, które wyglądają podejrzanie prosto, ale po kilku sezonach naprawdę zmieniają ogród.

Czytaj też:
Jak zrobić kompost na gorąco? Będzie gotowy w trzy tygodnie!

Kompostowanie bezpośrednie działa tam, gdzie rosną rośliny

To właściwie cała idea. Zamiast długo rozkładać materię organiczną osobno, część resztek trafia od razu:

  • na grządki,
  • między rzędy,
  • pod ściółkę,
  • do płytkich rowków w ziemi.

Dzięki temu:

  • mniej tracimy wilgoci,
  • mniej niszczymy strukturę gleby,
  • mikroorganizmy pracują dokładnie tam, gdzie później będą korzenie.

I właśnie to najbardziej mnie przekonało. Ziemia pod taką warstwą dużo szybciej staje się ciemna, miękka i pełna życia.

Końcówka maja to bardzo dobry moment na taki start

Zwłaszcza teraz, kiedy:

  • trawa rośnie bardzo intensywnie,
  • pojawia się dużo zielonych resztek,
  • gleba zaczyna szybko przesychać.

W tym okresie najczęściej wykorzystuję:

  • podsuszoną trawę,
  • młode chwasty bez nasion,
  • liście,
  • resztki warzyw,
  • rozdrobnione łodygi roślin.

Nie zakopuję ich głęboko. To ważne. Najlepiej działa warstwa organiczna:

  • płytko przykryta ziemią,
  • przykryta kartonem i kompostem,
  • albo rozłożona jako ściółka.

Gleba potrzebuje powietrza równie mocno jak wilgoci.

Największy błąd? Zakopywanie grubych warstw na raz

To bardzo częsty problem. Gdy do ziemi trafia:

  • za dużo mokrej trawy,
  • grube warstwy kuchennych resztek,
  • nierozdrobnione łodygi,

proces zaczyna bardziej gnić niż kompostować. Efekt?

  • nieprzyjemny zapach,
  • śliska masa pod ziemią,
  • czasem chwilowy niedobór azotu przy korzeniach.

Dlatego kompostowanie bezpośrednie najlepiej działa warstwowo i spokojnie. Ja zwykle:

  • rozkładam cienką warstwę materii organicznej,
  • przykrywam ją kompostem albo ziemią,
  • dopiero później dokładam kolejne warstwy.

To bardziej przypomina leśną ściółkę niż klasyczny kompostownik.

Co potem sadzić na takich grządkach

Najlepiej reagują rośliny „żarłoczne”, które lubią żywą, próchniczną ziemię. Świetnie rosną tam:

  • dynie,
  • cukinie,
  • pomidory,
  • ogórki,
  • kapustne,
  • selery.

Bardzo dobrze sprawdzają się też późniejsze nasadzenia:

  • jarmużu,
  • pora,
  • buraków,
  • fasoli.

Po kilku miesiącach ziemia zwykle trzyma wilgoć znacznie lepiej niż wcześniej. I właśnie to najbardziej widać podczas upałów.

Czytaj też:
Zamiast wyrzucać, robię odżywkę do roślin. Balkon wygląda jak w środku lata

Kompostowanie bezpośrednie mocno ogranicza podlewanie

Pod warstwą materii organicznej:

  • wolniej paruje woda,
  • gleba mniej się nagrzewa,
  • mikroorganizmy intensywniej pracują.

Badania nad ściółkowaniem i materią organiczną pokazują zresztą, że gleby bogatsze w próchnicę potrafią zatrzymywać znacznie więcej wilgoci i lepiej radzą sobie podczas suszy. W praktyce oznacza to po prostu mniej biegania z konewką.

Nie wszystko nadaje się od razu na grządkę

Unikam przede wszystkim:

  • chorych roślin,
  • chwastów z nasionami,
  • dużych ilości cytrusów,
  • mięsa i tłuszczów,
  • grubych, zdrewniałych gałęzi.

W ogrodzie naprawdę szybko widać różnicę między żywą materią organiczną a przypadkowym „wyrzucaniem odpadów do ziemi”. I chyba właśnie to najbardziej lubię w kompostowaniu bezpośrednim: ono nie produkuje idealnego, sterylnego nawozu. Ono powoli odbudowuje życie tam, gdzie rosną rośliny.


FAQ – najczęściej zadawane pytania o kompostowanie bezpośrednie

Na czym polega kompostowanie bezpośrednie?

To rozkładanie materii organicznej bezpośrednio na grządkach lub płytko w glebie.


Jakie resztki nadają się do takiego kompostowania?

Podsuszona trawa, młode chwasty bez nasion, liście, resztki warzyw i rozdrobnione łodygi.


Czy można zakopywać świeżą trawę?

Tak, ale cienkimi warstwami. Zbyt gruba warstwa może zacząć gnić.


Co najlepiej sadzić po takim nawożeniu?

Bardzo dobrze rosną dynie, cukinie, pomidory, ogórki i kapustne.


Czy kompostowanie bezpośrednie pomaga zatrzymać wilgoć?

Tak. Materia organiczna ogranicza parowanie i poprawia zdolność gleby do magazynowania wody.


Czytaj też:
Położyłam karton na grządkach i przestałam walczyć z chwastami. Największa zmiana zaszła jednak pod ziemią
Czytaj też:
Najpierw myślałam, że to ogrodnicza legenda. Potem zobaczyłam, co dzieje się z trawnikiem