Najpierw pojawiają się małe plamy. Kilka dni później pomidory mogą być nie do uratowania

Najpierw pojawiają się małe plamy. Kilka dni później pomidory mogą być nie do uratowania

Dodano: 
Pierwsze brunatne plamy na liściach pomidora mogą oznaczać początek zarazy ziemniaczanej
Pierwsze brunatne plamy na liściach pomidora mogą oznaczać początek zarazy ziemniaczanej Źródło: bearfotos / Magnific

Jeśli miałabym wskazać jedną chorobę, która budzi największy respekt wśród ogrodników uprawiających pomidory, bez wahania wskazałabym zarazę ziemniaczaną. Nie dlatego, że pojawia się najczęściej. Dlatego, że gdy warunki są sprzyjające, potrafi rozprzestrzenić się w tempie, które zaskakuje nawet doświadczonych działkowców. Wystarczy kilka wilgotnych dni, chłodniejsze noce i gęsta ściana liści. Nagle na roślinach pojawiają się brunatne plamy, a owoce zaczynają tracić szansę na dojrzewanie. Właśnie dlatego od lat większą uwagę poświęcam zapobieganiu niż późniejszemu ratowaniu pomidorów.

Czytaj też:
Na początku wygląda niegroźnie. Kilka dni później potrafi zniszczyć całe grona pomidorów

Zaraza zaczyna się dużo wcześniej, niż widać pierwsze plamy

To jedna z najbardziej podstępnych cech tej choroby. Patogen Phytophthora infestans rozwija się szczególnie chętnie podczas:

  • wysokiej wilgotności powietrza,
  • częstych opadów,
  • długotrwale mokrych liści,
  • umiarkowanych temperatur.

Dlatego pierwszym sygnałem alarmowym zarazy ziemniaczanej nie są dla mnie plamy na pomidorach, ale prognoza pogody zapowiadająca kilka deszczowych dni z rzędu. Wtedy właśnie warto pomyśleć o działaniach profilaktycznych.

Czosnek nie jest fungicydem, ale ma zalety

Wśród naturalnych oprysków największym zaufaniem darzę wywar lub wyciąg z czosnku. Nie dlatego, że działa cuda. Po prostu zawarte w czosnku związki siarkowe, zwłaszcza allicyna, wykazują właściwości przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze. W ekologicznej ochronie roślin wykorzystuje się je od dziesięcioleci. Najlepiej sprawdza się jako element profilaktyki.

Jak przygotowuję oprysk

Najczęściej używam:

  • 200 g świeżego czosnku,
  • 10 litrów wody,
  • 2–3 kropli naturalnego środka zwilżającego.

Czosnek dokładnie rozgniatam lub blenduję. Następnie:

  • zalewam wodą,
  • pozostawiam na około dobę w zacienionym miejscu,
  • przecedzam,
  • dodaję środek zwilżający.

Gotowy preparat trafia do opryskiwacza jeszcze tego samego dnia.

Czym jest środek zwilżający dodawany do oprysku?

W przypadku domowych oprysków środek zwilżający ma jedno zadanie: sprawić, żeby ciecz nie spływała z liści kroplami, tylko równomiernie rozprowadzała się po ich powierzchni. Do oprysku czosnkowego najczęściej stosuje się:

  • 2–3 krople płynu do mycia naczyń na 10 litrów oprysku (to właśnie rozwiązanie pojawia się najczęściej w amatorskich recepturach),
  • kilka kropli szarego mydła potasowego rozpuszczonego w wodzie (to mój faworyt w przypadku pomidorów),
  • gotowe adiuwanty ogrodnicze przeznaczone do ekologicznych oprysków.

Największy błąd? Opryskiwanie tylko wierzchu liści

To niestety bardzo częste. Zarodniki chorób rozwijają się również na spodniej stronie blaszki liściowej, dlatego oprysk powinien pokrywać:

  • górę liści,
  • spód liści,
  • łodygi,
  • szypułki,
  • młode zawiązki owoców.

Nie chodzi o zalanie rośliny, ale o równomierne pokrycie powierzchni cienką warstwą preparatu.

Jak często wykonywać zabieg

Przy stabilnej pogodzie wystarcza zwykle: co 7–10 dni. Jeżeli jednak:

  • często pada,
  • utrzymuje się wysoka wilgotność,
  • pojawiają się pierwsze niepokojące objawy,

częstotliwość można zwiększyć do około 3–5 dni. Warto jednak pamiętać, że deszcz bardzo szybko zmywa większość naturalnych preparatów.

Czytaj też:
Tak sadzę pomidory do gruntu. Jeden krok robi większą różnicę niż nawóz

Najważniejszy „oprysk” wykonuje się sekatorem

Brzmi przewrotnie, ale dokładnie tak jest. Najskuteczniejszą ochroną przed zarazą często okazuje się:

  • usuwanie dolnych liści,
  • poprawa przewiewu,
  • odpowiednie odstępy między roślinami,
  • podlewanie wyłącznie przy ziemi.

W moim ogrodzie pomidory niemal nigdy nie dotykają liśćmi podłoża. To właśnie tam najłatwiej dochodzi do kontaktu z zarodnikami chorób.

Nadmiar azotu też może zaszkodzić

To temat, o którym mówi się zdecydowanie za rzadko. Przenawożone pomidory:

  • budują ogromną masę liści,
  • słabiej przewietrzają się od środka,
  • dłużej utrzymują wilgoć.

A wilgoć jest dokładnie tym, czego zaraza potrzebuje najbardziej. Dlatego zdrowy pomidor to niekoniecznie największy pomidor. Często znacznie ważniejsza jest równowaga między wzrostem a odpornością. Pierwsze objawy wymagają natychmiastowej reakcji Jeżeli zauważę:

  • brunatne plamy na liściach,
  • ciemne smugi na łodygach,
  • twarde brunatne przebarwienia na owocach,

porażone części usuwam od razu. Nie trafiają na kompost. Zbyt wiele osób próbuje „dać roślinie jeszcze szansę”. Zaraza ziemniaczana zwykle nie korzysta z takiej uprzejmości.


FAQ – najczęściej zadawane pytania o oprysk na pomidory przeciw zarazie ziemniaczanej

Czy oprysk z czosnku zwalcza zarazę ziemniaczaną?

Najlepiej sprawdza się profilaktycznie i może wspierać ochronę roślin przed infekcjami grzybowymi.


Jak często opryskiwać pomidory czosnkiem?

Najczęściej co 7–10 dni, a podczas wilgotnej pogody nawet częściej.


Kiedy wykonywać opryski?


Najlepiej rano lub wieczorem, przy bezwietrznej i suchej pogodzie.


Jak rozpoznać zarazę ziemniaczaną?

Charakterystyczne są brunatne plamy na liściach, ciemne przebarwienia łodyg oraz twarde plamy na owocach.


Czy usuwać chore liście?

Tak. Porażone części należy wycinać jak najszybciej i usuwać poza ogród.


Czytaj też:
Zaraza potrafi zniszczyć pomidory w kilka dni. Ten prosty oprysk robię zanim pojawią się plamy
Czytaj też:
Wystarczy plastikowa butelka i jeden składnik z apteki. Mrówki wyniosą się z ogrodu w jedną noc