Szymon Wojciechowski: „Dobra architektura nie zależy od tego, ile się buduje”

Szymon Wojciechowski: „Dobra architektura nie zależy od tego, ile się buduje”

Dodano: 
Szymon Wojciechowski. Prezes Zarządu, Współwłaściciel, Architekt-Partner w APA Wojciechowski Architekci
Szymon Wojciechowski. Prezes Zarządu, Współwłaściciel, Architekt-Partner w APA Wojciechowski Architekci Źródło: Materiały prasowe / APA Wojciechowski Architekci / Bartek Barczyk
Polskie miasta rosną w rekordowym tempie, ale dobra architektura nie zależy od liczby inwestycji – przekonuje Szymon Wojciechowski, prezes zarządu, współwłaściciel i architekt-partner w APA Wojciechowski Architekci. W rozmowie z Home & Design opowiada o przyszłości biurowców, wpływie sztucznej inteligencji na projektowanie, zrównoważonym budownictwie oraz wyzwaniach, które dziś najbardziej hamują rozwój architektury w Polsce.

Polska pozostaje jednym z największych placów budowy w Europie, ale sama skala inwestycji nie gwarantuje dobrej architektury. O tym, dlaczego największym wyzwaniem są dziś ekonomia i biurokracja oraz jak sztuczna inteligencja zmieni zawód architekta, rozmawiamy z Szymonem Wojciechowskim, prezesem zarządu, współwłaścicielem i architektem-partnerem w APA Wojciechowski Architekci.


Magda Grefkowicz, Home & Design: Polska jest dziś jednym z największych placów budowy w Europie. Czy jakość architektury nadąża za tempem rozwoju inwestycji?

Szymon Wojciechowski: Odpowiedziałbym tak: jakość architektury nie zależy od tego, ile się buduje, ale od tego, jaki jest popyt na dobrą architekturę. W złych i dobrych inwestycyjnie czasach są tacy, którym wszystko jedno – byle tanio i dużo – ale są też tacy, którzy chcą budować dobrą architekturę. Z bardzo różnych powodów: czasem z ambicji, czasem z chęci zysku. Na to nakładają się jeszcze umiejętności architektów – czy potrafią zaprojektować dużo, tanio i dobrze, czy też dadzą się zwieść bogatemu bezguściu.

Galeria:
Elektrownia Powiśle w Warszawie, projekt APA Architekci


W ostatnich latach coraz częściej mówi się o ESG i zrównoważonym rozwoju. Czy dla inwestorów są to dziś realne kryteria projektowe, czy nadal przede wszystkim element strategii marketingowej?

Szymon Wojciechowski: To prawda, często jesteśmy świadkami cynicznego traktowania zrównoważonego rozwoju i ESG jako narzędzia marketingowego albo biurokratycznego obowiązku. Z drugiej strony – szczególnie wśród młodych ludzi – pojawia się głębokie zrozumienie kluczowego problemu, jakim jest kryzys klimatyczny spowodowany emisją CO₂. Choć sam już do najmłodszych nie należę, wierzę, że każdy powinien w swojej dziedzinie choć trochę przyczynić się do ograniczenia emisji. My – architekci – działamy w sektorze budownictwa, który odpowiada za około jedną trzecią światowej emisji CO₂. Nie rozwiążemy całego problemu, ale możemy zrobić swoją część.


Home & Design: Czy architekt w XXI wieku jest jeszcze twórcą, czy bardziej koordynatorem skomplikowanego procesu biznesowego?

Szymon Wojciechowski: Pytanie brzmi: kim dziś właściwie jest architekt? Ja od ponad 20 lat uważam się raczej za szefa pracowni architektonicznej niż architekta sensu stricto. W naszej firmie pracuje blisko 130 architektów o bardzo różnych kompetencjach – są twórcy przez wielkie „T”, są specjaliści od detalu, koordynatorzy projektów czy osoby świetnie odnajdujące się w rozmowach z administracją. Ta różnorodność, działająca zespołowo, tworzy architekturę.

Galeria:
UNIT.City w Kijowie, proj. APA Architekci


Home & Design: Jak zmieniło się projektowanie biur po pandemii? Czego dziś oczekują pracownicy, a czego pracodawcy?

Szymon Wojciechowski: Wielu przewidywało koniec tradycyjnych biur i triumf pracy zdalnej. Okazało się jednak, że całkowite odejście od wspólnej pracy nie działa. Trzeba czasem porozmawiać twarzą w twarz, podejść do współpracownika i wspólnie rozwiązać problem. Pracodawcy zaczęli zachęcać ludzi do powrotu, oferując lepsze miejsca pracy. Dzisiejsze biura są bardziej przestronne, zielone, mają lepsze strefy wspólne i zdecydowanie wyższy standard niż przed pandemią.

Czytaj też:
WXCA z nagrodą UP!Awards 2026. Teatr Bagatela w Krakowie zachwycił jury


Czy klasyczne biurowce mają przed sobą przyszłość, czy za dekadę będziemy projektować zupełnie inne miejsca pracy?

Szymon Wojciechowski: Myślę, że dobre biurowce będą funkcjonowały jeszcze bardzo długo. Kluczowe jest jednak to, by były elastyczne i można je było dostosować do przyszłych potrzeb. Nie wiemy przecież, jak będziemy pracować za 20 czy 30 lat. Największy problem dotyczy budynków projektowanych wyłącznie pod jednego użytkownika. Dlatego coraz częściej zajmujemy się projektami przebudowy starszych biurowców na mieszkania. To nie jest łatwe, ale bardzo interesujące wyzwanie.


Które wyzwanie jest dziś dla architektów największe: ekonomia, regulacje środowiskowe czy zmieniające się potrzeby użytkowników?

Szymon Wojciechowski: Zdecydowanie ekonomia. W regulacje środowiskowe wierzymy i staramy się projektować odpowiedzialnie niezależnie od przepisów. Projektowanie budynków gotowych na przyszłość to fascynujące wyzwanie. Natomiast bardzo niskie wynagrodzenia za projektowanie stanowią realny problem. Do tego dochodzi wszechobecna biurokracja, która skutecznie utrudnia pracę.

Galeria:
Riverview, Gdańsk, projekt APA Architekci


Polskie miasta coraz częściej mówią o jakości życia. Czy inwestorzy rzeczywiście zaczęli traktować przestrzeń publiczną jako wartość, a nie koszt?

Szymon Wojciechowski: Tak. Częściowo z powodów ekonomicznych, częściowo pod wpływem przepisów, opinii publicznej i ruchów miejskich. Coraz częściej jednak wynika to po prostu z przekonania oraz obserwacji sukcesów dobrze zaprojektowanych przestrzeni miejskich.


Czy istnieje dziś coś takiego jak polska szkoła architektury?

Szymon Wojciechowski: Chyba nie. Globalizacja sprawia, że style coraz bardziej się przenikają. Jestem w stanie rozpoznać architekturę skandynawską, fińską czy włoską, ale gdyby pokazać mi nowy polski budynek bez informacji o lokalizacji, nie byłbym pewien, że powstał właśnie w Polsce.


Jakich kompetencji będzie wymagał zawód architekta za 10 lat?

Szymon Wojciechowski: Nie wiem – i myślę, że nikt tego nie wie. Na pewno będą to kompetencje inne niż dziś. Tempo zmian jest ogromne. Coraz bardziej aktualny staje się paradoks Czerwonej Królowej z „Alicji w Krainie Czarów”: „Musisz biec jak najszybciej, żeby choćby utrzymać się w tym samym miejscu”.

Galeria:
Latarnia i Port w Porcie Praskim, Warszawa, projekt APA Wojciechowski Architekci


Jaką jedną zmianę w prawie budowlanym lub systemie planowania przestrzennego wprowadziłby Pan natychmiast?

Szymon Wojciechowski: Największym problemem nie jest samo prawo, ale brak sprawnego systemu odwoławczego. Każdy może paść ofiarą błędnej lub niesprawiedliwej decyzji administracyjnej. Gdyby można było skutecznie odwołać się od niej w ciągu kilku tygodni czy miesięcy, sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Dziś postępowania sądowe trwają latami. Jak mawiają Anglosasi: Justice delayed is justice denied.

Czytaj też:
Nagrodzili dom, który ratuje rodziny. Ten projekt z Warszawy pokazuje, jak architektura zmienia życie


Czy sztuczna inteligencja będzie dla architektów rewolucją porównywalną z pojawieniem się komputerowego projektowania?

Szymon Wojciechowski: Tak, zdecydowanie. W architekturze przeżyłem już kilka rewolucji – od projektowania komputerowego 2D, przez BIM, po projektowanie z myślą o ekologii. Wierzyłem, że każda z nich ostatecznie poprawi jakość naszej pracy. W przypadku AI nie jestem już tak pewny. W obszarze tekstów modele językowe praktycznie przejęły wiele zadań. W wizualizacjach również bardzo pomagają. Natomiast tam, gdzie tworzymy modele i dokumentację techniczną, sztuczna inteligencja dopiero stawia pierwsze kroki. To właśnie ten etap będzie dla architektury najtrudniejszy i najciekawszy.

Galeria:
Skyliner, Warszawa, projekt APA Architekci


Jak wyobraża Pan sobie polskie miasta w 2040 roku?

Szymon Wojciechowski: Paradoksalnie uważam, że w swojej istocie miasta zmienią się niewiele. To zjawisko istniejące od kilku tysięcy lat i – zgodnie z prawem Lindy – ma przed sobą jeszcze bardzo długą przyszłość. Zmienią się natomiast środki transportu i sposób korzystania z samochodów. Obecny model, w którym auto przez większość czasu stoi nieużywane i zajmuje cenną przestrzeń, jest nie do utrzymania. Za kilkadziesiąt lat możemy więc zobaczyć miasta z ogromnymi terenami po dawnych parkingach, które zyskają zupełnie nowe funkcje.

Czytaj też:
Miele otworzyło niezwykły salon we Wrocławiu. To coś więcej niż sklep z AGD
Czytaj też:
To jedno z najpiękniejszych biur w Polsce. Nic dziwnego, że zdobyło najważniejszą nagrodę

Źródło: Dom WPROST.pl / Home & Design