Aleksandra Grzonka o architekturze wnętrz. „Dobry architekt powinien umieć uważnie patrzeć na świat”

Aleksandra Grzonka o architekturze wnętrz. „Dobry architekt powinien umieć uważnie patrzeć na świat”

Dodano: 
Aleksandra Grzonka, architektka i założycielka pracowni Cechownia, w rozmowie o uważności, inspiracjach i projektowaniu przestrzeni odpowiadających na potrzeby użytkowników / Wizualizacja AI
Aleksandra Grzonka, architektka i założycielka pracowni Cechownia, w rozmowie o uważności, inspiracjach i projektowaniu przestrzeni odpowiadających na potrzeby użytkowników / Wizualizacja AI Źródło: Materiały prasowe / Cechownia
Dobry projekt zaczyna się od uważnej obserwacji, słuchania i zrozumienia potrzeb przyszłych użytkowników. O tym, jak doświadczenie wpływa na decyzje projektowe, dlaczego inspiracji warto szukać poza architekturą i czego młodzi projektanci mogą nauczyć się od świata, z Aleksandrą Grzonką, architektką i założycielką pracowni Cechownia, rozmawia Olga Kisiel-Konopka, właścicielka OKK! PR.

Olga Kisiel-Konopka: Prowadzisz pracownię Cechownia i masz za sobą wiele różnorodnych realizacji. Jak przez lata zmieniałaś się jako architektka? Czy dzisiaj projektujesz inaczej, podejmujesz inne decyzje, zwracasz uwagę na inne rzeczy niż na początku swojej zawodowej drogi?

Aleksandra Grzonka: Z jednej strony przez te wszystkie lata bardzo się zmieniłam, a z drugiej są rzeczy, które pozostały dokładnie takie same. Jedną z nich jest zaangażowanie. Zmieniło się natomiast moje doświadczenie, a wraz z nim przyszła większa dojrzałość projektowa. Architektura jest zawodem, w którym właściwie cały czas się uczymy. Każdy projekt, realizacja, spotkanie z inwestorem czy wykonawcą przynosi coś nowego. Dzisiaj z pewnością projektuję inaczej niż na początku, ale nie wiążę tego wyłącznie ze zmieniającymi się trendami. To raczej kwestia mnie samej i tego, jak przez lata dojrzewałam jako architektka. Widzę, że moje decyzje są dziś bardziej świadome i zdecydowane.

Czytaj też:
Polka zaprojektowała dom na Bali. Beton, zielony onyks i różowa wanna

Twoja autorska kolekcja NALLA narodziła się z konkretnego projektu wnętrza, a dopiero później stała się produktem w ofercie MORIC. Jak wyglądała droga od pierwszego impulsu i potrzeby inwestorki do rozwiązania, które dziś może funkcjonować w wielu różnych przestrzeniach?

Przede wszystkim zależało mi na stworzeniu oryginalnej, nieoczywistej ościeżnicy i drzwi, wynikających z charakteru projektowanego wnętrza oraz konkretnych potrzeb inwestorki. Nie myślałam wtedy o NALLA jako o produkcie, który miałby funkcjonować szerzej. Przeciwnie, miało to być coś wyjątkowego, zaprojektowanego właśnie dla tej jednej przestrzeni. Najbardziej przewrotne w tej historii jest to, że rozwiązanie stworzone z potrzeby zaprojektowania czegoś unikatowego ostatecznie trafiło do stałej oferty MORIC. Okazało się, że mimo bardzo indywidualnego punktu wyjścia ma w sobie pewną uniwersalność i może odnaleźć się w zupełnie różnych wnętrzach.

Galeria:
NALLA to innowacyjna kolekcja drzwi wewnętrznych, stworzona przez Aleksandrę Grzonkę

W NALLI odwracasz nieco tradycyjne myślenie o drzwiach – głównym bohaterem staje się ościeżnica, detal zazwyczaj pozostający na drugim planie. Co sprawiło, że właśnie na nią skierowałaś uwagę i nadałaś jej rangę pełnoprawnego elementu architektury wnętrza?

Wróciłabym tutaj do genezy całego projektu. Wnętrze miało być niemal monochromatyczne, dlatego charakteru i pewnego rodzaju intrygi szukaliśmy nie w grze kolorów, ale przede wszystkim w formie i detalu. Jednocześnie zależało mi, żeby rozwiązania pozostały subtelne. Nic nie miało być przerysowane ani nadmiernie dekoracyjne.

Stąd wzięło się zainteresowanie ościeżnicą. Zaczęłam myśleć o niej nie tylko jako o technicznym elemencie drzwi, lecz także jako o detalu, który może delikatnie prowadzić od ściany do skrzydła drzwiowego i tworzyć między nimi płynne przejście. Chciałam, żeby była zauważalna, ale nie dominująca, i budowała charakter drzwi poprzez formę, a nie ornament. Wspólnie z zespołem rozważaliśmy kilka wariantów, konfrontując pomysły z możliwościami technicznymi i wykonawczymi.

Czytaj też:
Ta porcelana zachwyca od 100 lat. Rosenthal świętuje jubileusz kultowego serwisu

NALLA opiera się na miękkiej geometrii, łukach i subtelnych zaobleniach – formach bardzo silnie obecnych we współczesnych wnętrzach. Postrzegasz je jako trend czy raczej jako wyraz głębszej zmiany w projektowaniu?

Myślę, że oba te aspekty są prawdziwe i w pewnym sensie trudno je od siebie oddzielić. Miękkie geometrie, łuki i obłe formy są dziś niewątpliwie trendem, ale mam wrażenie, że wynika on z głębszej zmiany w naszym myśleniu o przestrzeni. Coraz częściej szukamy we wnętrzach miękkości, która naturalnie buduje poczucie komfortu i jest po prostu bardziej przyjazna człowiekowi.

Mówisz, że najlepsze wizje rodzą się z uważnej obserwacji ludzi i ich historii. Jak ważna w pracy architekta jest dla Ciebie umiejętność słuchania? Czy zdarza się, że to, czego inwestor nie mówi wprost, okazuje się najważniejszą wskazówką do stworzenia projektu?

Myślę, że w naszym zawodzie czasami zapominamy o bardzo podstawowej rzeczy: projektujemy dla kogoś. Możemy mieć własny język, estetykę i przekonania projektowe, ale ostatecznie tworzymy przestrzeń, w której ktoś będzie żył, pracował i funkcjonował każdego dnia. Dlatego umiejętność słuchania jest dla mnie absolutnie fundamentalna. Nie chodzi tylko o słuchanie tego, co inwestor mówi wprost. Równie ważne są zadawanie pytań, obserwowanie i próba zrozumienia tego, co kryje się za konkretnymi oczekiwaniami.

Aleksandra Grzonka, architektka i założycielka pracowni Cechownia, w rozmowie o uważności, inspiracjach i projektowaniu przestrzeni odpowiadających na potrzeby użytkowników

Czasami pozornie mało istotna uwaga, opowieść o codziennym rytuale czy sposób, w jaki ktoś mówi o swoim domu, potrafią powiedzieć więcej niż precyzyjnie sformułowana lista potrzeb. Rolą architekta jest przełożenie tych wszystkich informacji na przestrzeń, również tych niewypowiedzianych wprost. Oczywiście projekt zawsze zawiera część nas jako twórców, ale przede wszystkim powinien odpowiadać na potrzeby ludzi, którzy będą z niego korzystać.

Jesteś również wykładowczynią i pracujesz z młodymi ludźmi, którzy dopiero budują własny język projektowy i sposób myślenia o architekturze. Czego najbardziej chciałabyś ich nauczyć – poza warsztatem, technologią i wiedzą, którą można zdobyć z książek? I odwracając perspektywę: czego Ty uczysz się od swoich studentów?

Poza warsztatem i wiedzą techniczną bardzo chciałabym nauczyć studentów przede wszystkim uważności, zarówno na drugiego człowieka, jak i na otaczający nas świat. Wracamy tutaj do słuchania, o którym mówiłyśmy wcześniej. Projektujemy dla ludzi, dlatego umiejętność zrozumienia ich sposobu życia i emocji jest dla mnie równie ważna jak wiedza stricte projektowa.

Czytaj też:
Zwykle go nie zauważamy. Architektka zrobiła z ościeżnicy najważniejszy detal drzwi

Drugą istotną kwestią jest kreatywność i umiejętność świadomego szukania inspiracji. Staram się zachęcać studentów, żeby patrzyli szerzej: na miejsce, kontekst, ludzi, naturę, sztukę i codzienność, czyli na wszystko, co może stać się impulsem do konkretnego projektu.

A czego ja uczę się od nich? Bardzo dużo. Kontakt z młodymi ludźmi pozwala mi spojrzeć na współczesność z innej perspektywy. Dzięki nim lepiej rozumiem ich pokolenie, wrażliwość i sposób komunikowania się, ale też to, jak zmienia się ich podejście do przestrzeni i projektowania. Są również bardziej naturalnie zanurzeni w nowych technologiach, więc często pokazują mi rozwiązania i narzędzia, których wcześniej nie znałam.

Aleksandra Grzonka, architektka i założycielka pracowni Cechownia, w rozmowie o uważności, inspiracjach i projektowaniu przestrzeni odpowiadających na potrzeby użytkowników

Architektura wymaga ogromnej uważności, ale też nieustannego karmienia wyobraźni. Gdzie szukasz inspiracji poza samą architekturą?

Dobry architekt powinien umieć uważnie patrzeć na świat, odczytywać otoczenie i dostrzegać rzeczy, które nie zawsze są oczywiste. Inspiracją może być natura, sztuka, moda, podróż, spotkanie z drugim człowiekiem, ale równie dobrze zupełnie zwyczajna sytuacja czy detal zauważony gdzieś po drodze. Wszystkie te doświadczenia budują naszą wrażliwość, a później, często nawet nieświadomie, znajdują swoje miejsce w projektowaniu.

A kiedy na chwilę przestajesz być architektką – co jest Twoją największą pasją? Co pozwala Ci naprawdę oderwać się od projektowania, odpocząć i spojrzeć na świat z innej perspektywy? I czy później, czasem zupełnie nieświadomie, te doświadczenia wracają do Twoich projektów?

Może zabrzmi to bardzo przyziemnie, ale po prostu lubię gotować. Kuchnia jest przestrzenią, w której bardzo dobrze się czuję i naprawdę odpoczywam. Gotowanie pozwala mi oderwać myśli od projektowania, skupić się na czymś zupełnie innym i zresetować głowę. Zdarza się, że właśnie wtedy pojawia się jakaś myśl czy skojarzenie, które później, czasem zupełnie nieświadomie, wraca do mnie podczas projektowania.

Brzmi pysznie! Dziękuję za rozmowę.

Czytaj też:
Mają ponad 30 lat, a nadal chcemy je mieć w domu. Ikony designu Antonio Citterio
Czytaj też:
Ten zjawiskowy, drewniany dom nad jeziorem jest tylko dwie godziny od Warszawy

Opracowała:
Źródło: Dom WPROST.pl / OKK PR