Nie próbowali cofnąć czasu ani odtworzyć domu z fotografii, której już nie ma. Syra Abella Bule i Joaquín Mosquera Casares z Idearch studio potraktowali Son Martorell jak warstwowy zapis miejsca: usunęli to, co wtórne i zniszczone, zachowali kamienne mury, ślady kolejnych przekształceń i logikę dawnego gospodarstwa. Efektem jest renowacja, która nie udaje rekonstrukcji – raczej pozwala starej architekturze dalej żyć.
![]()
Dom na Minorce, który wyrósł z krajobrazu
Son Martorell znajduje się na terenie tradycyjnego gospodarstwa rolnego od pokoleń związanego z uprawą ziemi i hodowlą. W takim miejscu architektura nigdy nie była autonomicznym obiektem. Powstawała z lokalnych materiałów i w odpowiedzi na klimat: z kamienia marès, gliny, suchych murów, odpowiedniego ustawienia względem słońca, cienia i wiatru.
![]()
Zespół obejmuje główny dom, dawną oborę oraz otaczający krajobraz poprzecinany ścieżkami i murami z kamienia układanego bez zaprawy. Budynki pochodzą z 1886 roku, ale przez lata były wielokrotnie przekształcane. Główny dom podzielono nawet na dwa niezależne lokale, przez co utracił wcześniejszą spójność przestrzenną. Projekt Idearch studio nie zaczyna się więc od pytania: „jak przywrócić dawny wygląd?”, ale raczej: „co z tego miejsca naprawdę warto ocalić?”. Zobacz też: Tak mieszkali nasi przodkowie. Zaskakujące wiejskie wnętrza.
![]()
Zamiast rekonstrukcji – „użyteczna ruina”
Najciekawsze w Son Martorell jest podejście do zastanej substancji. Architekci nie wymazują późniejszych ingerencji i śladów czasu. Traktują je jako część historii budynku.
Strategia renowacji opiera się na odejmowaniu. Usunięto elementy zniszczone, zbędne ścianki działowe, osłabione fragmenty stropów i dachów. To, co pozostało, stało się – jak opisują autorzy projektu – „użyteczną ruiną”: stabilną bazą przestrzenną i materiałową, na której można budować kolejną warstwę życia domu. To podejście jest dalekie od efektownych renowacji, w których stara architektura służy jedynie za scenografię. Tutaj przeszłość nie jest dekoracją. Jest konstrukcją, skalą, fakturą i punktem odniesienia dla nowych elementów.
Kamienna ściana stała się sercem domu
Najważniejszym miejscem we wnętrzu jest wejściowa przestrzeń o podwójnej wysokości. To ona porządkuje komunikację pomiędzy poziomami. Lekka klatka schodowa i pomost oplatają kamienną ścianę, zamiast ją zasłaniać. Ten fragment dobrze streszcza całą filozofię projektu. Nowe elementy mają być precyzyjne i lekkie, tak aby nie konkurowały z grubymi murami z marès. Kamień pozostaje jednocześnie konstrukcją i fizycznym zapisem wieku budynku.
![]()
Mury zostały dokładnie przeanalizowane i selektywnie oczyszczone, by tam, gdzie było to możliwe, ponownie odsłonić oryginalny kamień. W miejscach, w których zachowanie starej powierzchni nie miało sensu, zastosowano zaprawy wapienne i okładziny pozwalające zachować materiałową ciągłość.
Czytaj też:
Kamienne domy w górach. Architekci nie chcieli „poprawiać” wsi
Zamiast korytarzy – pokoje przechodzące jeden w drugi
Wewnątrz nowe otwory wycięte w murach z marès tworzą przejścia pomiędzy pomieszczeniami. Dom został pomyślany jako sekwencja przestrzeni, a tradycyjne korytarze w dużej mierze znikają.
![]()
To rozwiązanie ma znaczenie nie tylko estetyczne. Zmienia sposób odczuwania budynku: zamiast poruszać się osobnym traktem komunikacyjnym, przechodzi się bezpośrednio z jednej części domu do następnej. Stare mury nie wyznaczają więc zamkniętych komórek, lecz kolejne progi.
![]()
Okna ustawiono według słońca i wiatru, nie symetrii
Son Martorell czerpie z tradycyjnej architektury Minorki jeszcze w jednym, bardzo praktycznym sensie. Tutaj klimat jest ważniejszy niż kompozycyjna regularność fasady. Od południa główne przestrzenie mieszkalne otwierają się na krajobraz przez przeszklenia od podłogi do sufitu. Od północy, gdzie silniej odczuwalne są wiatry Tramontana, umieszczono strefy pomocnicze i mokre, a otwory są mniejsze i bardziej cofnięte. To rozsądna lekcja także dla współczesnego projektowania: dobre okno nie musi przede wszystkim wyglądać efektownie na elewacji. Powinno wpuszczać właściwe światło, kadrować widok i pomagać budynkowi reagować na warunki miejsca.
Renowacja, która nie próbuje być „jak dawniej”
Son Martorell nie jest projektem nostalgii. Idearch studio nie rekonstruuje wyidealizowanego obrazu dawnego gospodarstwa ani nie maskuje współczesnych interwencji. Nowe schody, przeszklenia i otwory są czytelnie współczesne, lecz podporządkowane logice starego domu. Z kolei materiały, które przetrwały, nie zostały przesadnie „upiększone”. Kamień może pozostać chropowaty, mur nierówny, a ślad po wcześniejszej zmianie nadal widoczny.
![]()
Właśnie dlatego ta renowacja jest ciekawsza niż perfekcyjnie odtworzony historyczny obraz. Pokazuje, że szacunek do starego budynku nie musi oznaczać zamrożenia go w czasie. Czasem lepszą strategią jest zaakceptowanie, że architektura – podobnie jak krajobraz – składa się z kolejnych warstw. W Son Martorell najważniejsza jest więc nie „nowość”, lecz ciągłość: między domem a miejscem, starym murem a nowym otworem, pamięcią a kolejnym etapem użytkowania. I właśnie w tej powściągliwości projekt Idearch studio ma najwięcej siły.
![]()
Idearch Studio
Pracownia architektoniczna założona w 2009 roku przez Syrę Abellę i Joaquína Mosquerę. Zespół realizuje projekty w różnych skalach – od architektury i wnętrz mieszkalnych po obiekty komercyjne, biurowe i publiczne. W swoich realizacjach architekci stawiają na prostotę, czytelną tożsamość miejsca i podstawowe wartości architektury, unikając zbędnych formalnych gestów.
Czytaj też:
Brąz wrócił, ale nie taki, jaki pamiętamy. Czekoladowe wnętrza mają inny smak Czytaj też:
Wróciła do domu dziadków po latach. Otworzyła go na ogród i zachowała to, co najcenniejsze
