77 m² dla rodziców i dwojga małych dzieci to metraż, na którym każdy niepotrzebny korytarz, ściana czy mebel szybko daje o sobie znać. Markéta Bromová zamiast usuwać wszystkie podziały zaprojektowała mieszkanie, które można otwierać i zamykać zależnie od potrzeb. Pokój dzieci łączy się ze strefą dzienną przez składane drzwi z ryflowanego szkła, telewizor znika w turkusowej szafie, a nawet korytarz pomaga porządkować przestrzeń.
![]()
Jak zmieścić życie czteroosobowej rodziny na 77 m²? Nie zamykać przestrzeni na stałe
Właściciele chcieli przede wszystkim powiększyć główną strefę wspólną i mocniej związać ją z codziennym życiem rodziny. Jednocześnie zależało im na spokojnej części prywatnej, wyraźnie oddzielonej od salonu i kuchni. Architektka nie odpowiedziała na te potrzeby jednym wielkim open space'em. Największym atutem mieszkania jest widok na dziedziniec i to właśnie w stronę okien skierowano codzienne życie. Blat kuchenny biegnie pod oknem i otwiera się na stół – centralne miejsce rodzinnej części mieszkania. Światło, zieleń i widok za szybą wizualnie wyciągają wnętrze poza jego rzeczywiste granice.Jeszcze ciekawsze jest jednak to, co dzieje się między salonem, kuchnią a pokojem dzieci.
Pokój dzieci można otworzyć na salon. Albo zamknąć, kiedy potrzebny jest spokój
Zamiast pełnej ściany pojawiły się składane drzwi z ryflowanego szkła. Po otwarciu pokój dzieci staje się przedłużeniem części dziennej. Po zamknięciu odzyskuje niezależność – można się w nim bawić, odpoczywać albo pracować przy biurku ustawionym pod własnym oknem. To rozwiązanie ma przewagę nad całkowitym otwarciem planu: mieszkanie może zmieniać się wraz z rytmem dnia. Szkło również po zamknięciu drzwi przepuszcza światło, a jego ryflowana powierzchnia ogranicza bezpośredni wgląd do środka.
Na 77 m² taka elastyczność jest szczególnie cenna. Zamiast przypisywać każdemu fragmentowi podłogi jedną funkcję, pozwala korzystać z tej samej przestrzeni na kilka sposobów.
Czytaj też:
Jak wygospodarować pokój dla dziecka w małym mieszkaniu? Inspirujący projekt z luksferami
Za łagodnym zakrętem mieszkanie zmienia charakter
Strefy prywatnej nie oddziela nagle kolejna para drzwi. Prowadzi do niej miękko wygięty korytarz. Zaokrąglona ściana kieruje ruch w głąb mieszkania i łagodzi granicę między jego częścią rodzinną a spokojniejszą.Sypialnia rodziców została schowana właśnie tutaj. Centralnym elementem jest tapicerowany zagłówek, a wykonany ze sklejki regał pełni jednocześnie funkcję miejsca do przechowywania i ekranu podczas wieczornych seansów. To jedna z zasad powtarzających się w całym projekcie: mebel rzadko służy wyłącznie do jednej rzeczy.
![]()
Telewizor jest w salonie, ale nie trzeba na niego patrzeć przez cały dzień
Najmocniejszym kolorystycznym akcentem części dziennej jest turkusowa zabudowa łącząca otwarte półki z zamykanym modułem na telewizor. Po zakończeniu oglądania ekran znika za frontem.
To prosty pomysł, ale zmienia hierarchię salonu. Czarny prostokąt nie musi być jego wizualnym centrum, a układ mebli nie zostaje podporządkowany sprzętowi RTV. Jednocześnie jedna duża zabudowa zastępuje kilka mniejszych mebli, ograniczając liczbę elementów w polu widzenia. W mieszkaniu o umiarkowanym metrażu ma to znaczenie: im mniej przypadkowych brył rozbija przestrzeń, tym czytelniej odbieramy jej rzeczywiste proporcje.
![]()
Różowa kuchnia i turkusowa szafa nie potrzebują białego asekuranta
Funkcjonalność nie oznacza tu zachowawczej palety. W kuchni klonowe fronty w delikatnym różu zestawiono z wysoką zabudową i otwartymi półkami z barwionego MDF-u oraz betonowym blatem. Te same ciepłe tony drewna i różu powracają później w meblach łazienkowych, szafce na buty w przedpokoju i drobniejszych elementach.Tłem jest dębowa podłoga. Wielkoformatowy parkiet ułożono w klasycznym wzorze, ale większa skala deszczułek nadaje mu spokojniejszy, bardziej współczesny rytm.
W łazienkach, toalecie i części przedpokoju pojawiają się natomiast wielkoformatowe płytki o efekcie marmurowego terrazzo w ciepłym kamiennym odcieniu. Towarzyszą im białe płytki typu kitkat o drobnej, pionowej strukturze.
![]()
Co sprawia, że 77 m² wydaje się większe?
Nie jeden trik. To suma decyzji: widok prowadzony w stronę okien, światło przenikające przez ryflowane szkło, możliwość połączenia pokoju dzieci ze strefą dzienną, duże płaszczyzny zabudowy zamiast wielu osobnych mebli oraz materiały i kolory powracające w kolejnych pomieszczeniach.Dzięki temu wzrok nie zatrzymuje się co chwilę na nowej ścianie, meblu czy przypadkowej zmianie wykończenia.
![]()
Architektka pochodzi z Czech Północnych, studiowała w Libercu. Od 2010 roku prowadzi własne studio. – Proces twórczy to dla mnie podróż. Lubię szukać podstawowych zasad rządzących przestrzenią i odkrywać możliwości materiałów, eksperymentować z nimi – mówi Markéta Bromová.
Czytaj też:
Ten dom ma tylko 80 m². Architekt zrobił jedną rzecz, dzięki której nie czuć tu ciasnoty Czytaj też:
Jodełka na podłodze robi zawrotną karierę. Lecz te trzy wzory łatwo pomylić
