- Kleszcz, który działa inaczej
- Wyniki badań budzą respekt, ale wymagają ostrożnej interpretacji
- Nie tylko borelioza. Pojawia się nowy problem zdrowotny
- Jak afrykański kleszcz znalazł drogę do Polski?
- Jak rozpoznać Hyalomma w ogrodzie lub podczas spaceru?
- Ochrona przed Hyalomma jest podobna jak przed innymi kleszczami
- Czy powinniśmy się bać?
Przez lata traktowaliśmy kleszcze jako problem lasów, łąk i przydomowych ogrodów. Tymczasem do Polski dociera nowy przeciwnik. Jest większy, szybszy i zachowuje się zupełnie inaczej niż znane nam gatunki. Kleszcz Hyalomma nie czeka biernie na źdźble trawy. Potrafi aktywnie podążać za żywicielem, a najnowsze wyniki badań pokazują, że może być nosicielem patogenów, których wcześniej w Polsce nie stwierdzano. Czy mamy powody do niepokoju? Tak, ale nie do paniki.
Kleszcz, który działa inaczej
Przez lata przyzwyczailiśmy się do obrazu kleszcza czającego się na roślinności i czekającego na przypadkową ofiarę. Hyalomma działa inaczej. To aktywny łowca.
Dorosłe osobniki mogą osiągać nawet 2 cm długości po napiciu się krwi. Charakterystyczne są również ich długie, wyraźnie prążkowane nogi. W przeciwieństwie do kleszcza pospolitego potrafią szybko się przemieszczać i aktywnie śledzić potencjalnego żywiciela.
W literaturze naukowej opisano przypadki, w których osobniki Hyalomma podążały za zwierzętami lub ludźmi na dystansie kilkudziesięciu, a nawet kilkuset metrów. To zachowanie sprawia, że spotkanie z nimi wygląda zupełnie inaczej niż kontakt z rodzimymi gatunkami.
Wyniki badań budzą respekt, ale wymagają ostrożnej interpretacji
Największe zainteresowanie wzbudziła informacja, że wszystkie przebadane w Polsce osobniki były zakażone bakterią Rickettsia aeschlimannii.
Brzmi alarmująco i rzeczywiście jest to ważne odkrycie. Jednocześnie warto zachować proporcje. Mówimy obecnie o niewielkiej liczbie przebadanych okazów, dlatego nie można jeszcze wyciągać daleko idących wniosków dotyczących całej populacji Hyalomma w Polsce.
Czytaj też:
Pachnie i „odstrasza”? Niestety to za mało. Tak chronię się przed kleszczami
Jako dziennikarz zajmujący się tematyką przyrodniczą uważam, że właśnie taki niuans często ginie w nagłówkach. Sam fakt wykrycia bakterii jest bardzo istotny. Jednak równie ważne jest rozumienie skali zjawiska. Potrzebujemy większej liczby badań i kolejnych sezonów obserwacji, by ocenić rzeczywiste zagrożenie epidemiologiczne.
Nie tylko borelioza. Pojawia się nowy problem zdrowotny
Rickettsia aeschlimannii należy do grupy bakterii wywołujących riketsjozy gorączek plamistych.
Objawy mogą obejmować:
• wysoką gorączkę,
• silne osłabienie,
• bóle mięśni i stawów,
• bóle głowy,
• charakterystyczną zmianę skórną w miejscu ukąszenia.
Czytaj też:
Nie tylko ogród, las i łąka. Wylęgarnia kleszczy w twoim domu!
W większości przypadków szybkie rozpoznanie pozwala na skuteczne leczenie antybiotykami. Problem polega jednak na tym, że choroby odkleszczowe bywają mylone z infekcjami wirusowymi lub grypą, zwłaszcza na początku rozwoju objawów.
Jak afrykański kleszcz znalazł drogę do Polski?
Najbardziej prawdopodobnym środkiem transportu są ptaki migrujące.
Larwy i nimfy Hyalomma przyczepiają się do ptaków w Afryce, Azji lub południowej Europie, a następnie pokonują wraz z nimi tysiące kilometrów. To zjawisko obserwowane jest od wielu lat w Niemczech, Czechach, Austrii i krajach skandynawskich.
Jeszcze niedawno polski klimat skutecznie ograniczał możliwość przeżycia tych pasożytów. Coraz cieplejsze i bardziej suche sezony zmieniają jednak sytuację. Wiele modeli klimatycznych wskazuje, że część obszarów Europy Środkowej może stać się odpowiednia dla rozwoju stabilnych populacji Hyalomma.
Nie oznacza to automatycznie masowej inwazji. Oznacza jednak, że pojedyncze przypadki prawdopodobnie przestaną być rzadkością.
Jak rozpoznać Hyalomma w ogrodzie lub podczas spaceru?
Najłatwiej zwrócić uwagę na trzy cechy:
• wyraźnie większy rozmiar,
• długie, pasiaste nogi,
• szybkie poruszanie się po ziemi.
Jeżeli zauważymy nietypowego kleszcza, warto zrobić zdjęcie i – jeśli jest to bezpieczne – zabezpieczyć okaz do dalszej identyfikacji. Takie obserwacje pomagają naukowcom monitorować rozprzestrzenianie się gatunku.
Czytaj też:
Posyp tym trawnik, a kleszcze pójdą precz. Ważne tylko, by pilnować pogody
Ochrona przed Hyalomma jest podobna jak przed innymi kleszczami
Dobra wiadomość jest taka, że podstawowe zasady profilaktyki pozostają takie same.
Podczas prac ogrodowych i spacerów warto:
• zakładać długie spodnie i pełne obuwie,
• stosować repelenty,
• unikać wysokiej roślinności,
• dokładnie oglądać ciało po powrocie do domu,
• regularnie sprawdzać sierść psów i kotów.
W praktyce to właśnie szybkie wykrycie i usunięcie pasożyta pozostaje najskuteczniejszą metodą ograniczania ryzyka zakażenia.
Czy powinniśmy się bać?
Nie. Powinniśmy natomiast uważnie obserwować sytuację.
Pojawienie się Hyalomma jest kolejnym przykładem tego, jak zmiany klimatu wpływają na rozmieszczenie gatunków i chorób zakaźnych. To ważny sygnał dla służb sanitarnych, lekarzy i naukowców. Dla właścicieli ogrodów oraz miłośników spacerów oznacza przede wszystkim konieczność większej czujności.
Największym błędem byłoby dziś zarówno bagatelizowanie problemu, jak i sianie paniki. Na obecnym etapie mamy do czynienia z nowym zjawiskiem, które wymaga monitorowania, a nie sensacyjnych prognoz.
Kleszcz Hyalomma jest wyraźnie większy od rodzimych gatunków i wyróżnia się charakterystycznymi, pasiastymi nogami oraz aktywnym sposobem polowania.
Czytaj też:
Leśnicy zdradzili prosty sposób na kleszcze. Kosztuje kilka złotychCzytaj też:
Ta roślina odstrasza krety i kleszcze. Powinna rosnąć w każdym ogrodzie
