Jesienne przyjemności. Zapalamy świece i oddajemy się lekturze ukochanych książek. Wywiad z twórcami marki DeLight Candles

Jesienne przyjemności. Zapalamy świece i oddajemy się lekturze ukochanych książek. Wywiad z twórcami marki DeLight Candles

Dodano: 
Świeca, której zapach inspirowany był powieścią „Cień Wiatru” Carlosa R. Zafona
Świeca, której zapach inspirowany był powieścią „Cień Wiatru” Carlosa R. Zafona Źródło: serwis prasowy / DeLight Candles
Zapraszamy na spotkanie z Karoliną i Mateuszem. Tylko oni potrafią uchwycić zapach dobrej literatury i zamknąć go w szklanym słoiczku. Oto historia pary, której ekologiczne, sojowe świece zabierają nas do świata wyobraźni i opowiadają historie, które znamy z książek.

Magda Kazimierczuk: Kiedy pomysł zajęcia się produkcją świec zakiełkował w waszych głowach?
Karolina i Mateusz:
Nasza przygoda ze świecami sojowymi zaczęła się cztery lata temu na Bożonarodzeniowym Jarmarku w Krakowie. Spotkaliśmy na nim wielu rękodzielników, którzy w fantastyczny sposób opowiedzieli nam o swoich produktach, między innymi właśnie o świecach sojowych. Zachwyciliśmy się naturalnymi produktami i samą ideą rękodzielnictwa. Małymi krokami sami zaczęliśmy więc tworzyć. To najlepszy dowód na to, że polskie rzemiosło inspiruje!

Świece sojowe inspirowane literaturą

MK: Słowo i zapach, literatura i świece? Jak je skojarzyliście?
KiM:
Wraz z próbami tworzenia kolejnych świec coraz śmielej patrzyliśmy na świat przez pryzmat zapachów. W pewnym momencie zadaliśmy sobie pytanie – ciekawe, czy udałoby się nam stworzyć zapach książki? Później poszliśmy o krok dalej – zaczęliśmy się zastanawiać, jak pachniałyby nasze ulubione lektury? Konkretne sceny, miejsca, bohaterowie... albo cała historia, jaki miałaby zapach, gdybyśmy zamknęli ją w świecy. W taki sposób zrodził się pomysł na świece inspirowane literaturą.

Karolina i Mateusz z DeLight Candles

MK: Lubicie czytać? Na pewno tak. Jakie są wasze ukochane książki?
KiM:
Nasze ukochane książki to te, do których stworzyliśmy świece. Chcieliśmy zatrzymać klimat tych powieści na dłużej. Zamknąć je w słoiku świecy. Przy opracowywaniu zapachów niesamowitą zabawą było znowu sięgnąć po ulubione książki. Czytaliśmy je jednak inaczej niż zwykle, patrzyliśmy na te historie poprzez pryzmat zmysłu węchu.

MK: A co teraz czytacie?
KiM: „Ogień i krew” autorstwa George'a R.R. Martina. Oczywiście w towarzystwie jednej z naszych świec – „Pieśni Ognia”, do której stworzenia zainspirowała nas właśnie twórczość tego pisarza. Tworząc tę kompozycję zależało nam, żeby zamknąć ogień w zapachu – jest więc ciepły, otulający, ale jednocześnie ma charakter, można by rzec... smoczy pazur. Idealnie nadaje się więc do lektury o dziejach Targaryenów i ich smoków.

Świece, których zapachy inspirowane były twórczością George'a R.R. Martina

MK: Czy czytając książkę wyobrażacie sobie zapach historii? Czy jest odwrotnie? Najpierw powstaje zapach, a potem kojarzycie go z konkretnym tytułem?
KiM:
Staramy się zamienić słowa w zapach. To jest z pewnością trudniejsze niż dobieranie książki do gotowego już zapachu. Jednym z naszych bestsellerów jest świeca „Zapomniane Książki” inspirowana „Cieniem Wiatru” Carlosa R. Zafona. Stworzenie tej kompozycji było niesamowicie wymagające, ale po wielu miesiącach testów powstał zapach starej barcelońskiej biblioteki. Zapach, po który klienci wielokrotnie wracają i przyznają, że paląc tę świecę, naprawdę czują się jak w mrocznym zamku czy starej katedrze, wśród sterty wiekowych książek w skórzanych oprawach i wirującego w łunach światła kurzu.

Świeca, której zapach inspirowany był powieścią „Cień Wiatru” Carlosa R. Zafona

Z kolei inna nasza świeca, „Przeznaczenie”, jest inspirowana perfumami „Yennefer”, ukochanej Wiedźmina. To zapach bzu i agrestu. Klienci często przyznają, że w głowie mieli wyobrażenie tego zapachu, a teraz mogą go w końcu powąchać. I jest dokładnie taki, jak sobie wyobrażali. To daje nam pewność, że choć stworzenie niektórych zapachów jest niesamowicie trudne i wymaga od nas mnóstwa prób, jest warte zachodu.

Świeca, której zapach inspirowany był perfumami narzeczonej Wiedźmina

MK: Czy oprócz tworzenia zapachów i świec macie czas na inną pracę?
KiM:
Już nie, praca w DeLight wypełnia nam całe dnie (a często i noce, zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowym, kiedy świeczki cieszą się największą popularnością). Mamy to szczęście, że nasza pasja stała się naszym zajęciem zarobkowym i pozwala nam się utrzymać.

MK: Wydawać by się mogło, że to proste: słoiczek, knot, trochę wosku, olejek zapachowy. Czy produkowanie świec to prosta sprawa?
KiM: Wydaje się prosta, ale po dwóch latach prowadzenia firmy z całą pewnością możemy powiedzieć, że im więcej się wie, tym człowiek orientuje się, że jest jeszcze sporo do nauki. To zajęcie, które wymaga mnóstwa czasu i jeszcze więcej cierpliwości. Samo tworzenie kompozycji zapachowych to czasem miesiące testów, żeby znaleźć idealne nuty, a także tak je ze sobą połączyć, żeby osiągnąć zamierzony efekt. Wosk roślinny na którym pracujemy również rządzi się swoimi prawami i wymaga zachowania pewnych rygorów technologicznych.

MK: Wasze świece są ekologiczne, co to znaczy? Jakich składników używacie do ich produkcji. Skąd wosk? Olejki?
KiM: Tworzymy świece z wosku sojowego. To zdrowszy i bardziej ekologiczny odpowiednik parafiny, z której produkuje się większość dostępnych na rynku świec. Na szczęście to się zmienia. Olejki, których używamy są stworzone i przebadane pod kątem stosowania ich w świecach. Wszystkie nasze świece przechodzą również badania, które są niezbędne do wprowadzenia ich na rynek. Niestety te badania wciąż nie są normą, dlatego warto wybierać świece ze sprawdzonych źródeł.

Świece sojowe inspirowane literaturą

MK: Konkurencja na rynku jest ogromna, co wyróżnia wasze produkty?
KiM: Dbałość o szczegóły. Wszystkie świece pakujemy ręcznie w wyjątkowy sposób. Naszym znakiem rozpoznawczym są lakowe pieczęcie, które znajdują się zarówno na zapakowanych świecach, jak i na liście, który dołączamy do zamówienia. Klienci często pisali nam, że nasze produkty są jednymi z najpiękniej zapakowanych rzeczy, jakie otrzymali. Często śmieją się, że żal im rozpakowywać świece. Oprócz tego, to co wyróżnia nas na tle konkurencji to sam pomysł oraz niepowtarzalne ilustracje stworzone przez polską artystkę Magdalenę Starzyńską.

MK: Gdzie powstają wasze świece? Czy macie pracownię, czy wszystko odbywa się w kuchni czy salonie?
KiM:
Mamy pracownię i właśnie tam wylewamy wszystkie świece. Pierwsze próby tworzenia świec rzeczywiście odbywały się w kuchni, ale kiedy rozpoczęliśmy działalność, zainwestowaliśmy w stworzenie pracowni z prawdziwego zdarzenia.

MK: Nad jakim zapachem teraz pracujecie? Jaka będzie kolejna historia opisana zapachem?

KiM: Lada moment premierę będzie miała świeca inspirowana „Muminkami”. O zapachu otulającej lawendy, ziołowej szałwii i rześkiej morskiej bryzy. To bardzo nostalgiczny projekt. Ukłon w stronę dzieciństwa. Powrót do niego. Za pomocą zapachu i pięknej ilustracji chcemy wywołać słodkie wspomnienia. Chcemy po prostu wrócić do Doliny Muminków.

Czytaj też:
Kolor ścian w sypialni. Ranking najlepszych i najgorszych kolorów do sypialni
Czytaj też:
Nonszalancki, ale z klasą. Dom aktorki, która uwielbia modę i porządek

 0

Czytaj także