Sąsiadki pytają, co tak kwitnie. Ta roślina (pomimo suszy) robi spektakl przez całe lato

Sąsiadki pytają, co tak kwitnie. Ta roślina (pomimo suszy) robi spektakl przez całe lato

Dodano: 
Kalibrachoa dobrze radzi sobie na mocno nasłonecznionych balkonach i tworzy długie, gęste kaskady kwiatów aż do jesieni
Kalibrachoa dobrze radzi sobie na mocno nasłonecznionych balkonach i tworzy długie, gęste kaskady kwiatów aż do jesieni Źródło: Pixabay / Hans
Kalibrachoa od kilku sezonów wypiera klasyczne petunie z balkonów i tarasów. Powód jest prosty: kwitnie długo, szybko się regeneruje i dużo lepiej znosi skwar. Wyjaśniam, które odmiany są warte uwagi i co zrobić, żeby roślina nie łysiała w środku lata.

Mam do kalibrachoi słabość, choć długo jej nie ufałam. Kilka lat temu wydawała mi się po prostu „kolejną petunią”, tylko drobniejszą i bardziej reklamowaną przez centra ogrodnicze. Dopiero po pierwszym naprawdę gorącym lecie zobaczyłam różnicę. Gdy część balkonowych kwiatów wyglądała już jak smutny eksperyment z botaniki, ona nadal rosła, kwitła i wypuszczała nowe pędy. Nie idealnie – czasem się obrażała po ulewach, czasem łapała chlorozę – ale właśnie to w niej lubię. Jest efektowna, a jednocześnie nie tak papierowa i delikatna, jak mogłoby się wydawać na zdjęciach katalogowych.

Kalibrachoa nie lubi mieć mokrych korzeni przez cały czas. Kiedy ziemia jest ciężka i zbita, roślina bardzo szybko pokazuje niezadowolenie

Wiele osób nadal myli ją z petunią. I trochę rozumiem dlaczego

Kalibrachoa rzeczywiście wygląda jak bliska kuzynka petunii. Ma podobny pokrój, przewieszające się pędy i kwiaty w niemal wszystkich możliwych kolorach. Tyle że w praktyce zachowuje się trochę inaczej. Lepiej znosi nagrzane balkony od południa, szybciej się regeneruje i nie zamienia się tak łatwo w lepki, zmęczony kłąb po kilku dniach deszczu.

Botanicznie należy do rodziny psiankowatych (Solanaceae), czyli tej samej co pomidory czy papryka. Pochodzi z Ameryki Południowej i to zresztą widać po jej temperamencie — lubi światło, ciepło i przewiew. Na zacienionych balkonach oczywiście przeżyje, ale nie oszukujmy się: wtedy nie robi tego całego spektaklu, za który ludzie ją kupują.

Jedna rzecz bywa pomijana w większości poradników. Kalibrachoa bardzo źle znosi duszne narożniki balkonów, gdzie powietrze stoi w miejscu. W takich warunkach szybciej łapie choroby grzybowe i zaczyna marnieć od środka. Na zdjęciach w Internecie tego nie widać, ale w rzeczywistości gęsta kula kwiatów potrzebuje ruchu powietrza.

Są odmiany, które wyglądają niemal nienaturalnie

Hodowcy trochę zaszaleli z kalibrachoami. Momentami mam wrażenie, że próbują stworzyć kwiaty świecące własnym światłem.

‘Crackling Fire’ wygląda tak, jakby ktoś pociągnął płatki cienkim pędzlem zanurzonym w czerwonej farbie. Z kolei ‘Double Blue’ potrafi mieć odcień chłodnego fioletu, który wieczorem wpada niemal w granat. Na balkonach z betonem, stalą i prostymi donicami wygląda to świetnie – bardziej nowocześnie niż romantycznie.

Czytaj też:
Posadź przy śmietniku lub kompostowniku. Szczury będą omijać ogród szerokim łukiem

Mam też słabość do odmian z serii „Chameleon”. Nie dlatego, że są najłatwiejsze. Wcale nie są. Po prostu ich kolor naprawdę się zmienia i to nie jest marketingowa legenda z etykiety. W chłodniejsze dni potrafią wyglądać zupełnie inaczej niż podczas upałów. Raz bardziej cytrynowo, raz fioletowo. Trochę nieprzewidywalne, ale dzięki temu balkon nie nudzi się po dwóch tygodniach.

Za to odmiany pełne, choć widowiskowe, mają pewną wadę, o której sprzedawcy raczej nie wspominają. Po dużym deszczu ich kwiaty czasem zlepiają się i wyglądają gorzej niż pojedyncze odmiany. Jeśli balkon nie jest osłonięty, wolę klasyczne formy.

Najwięcej problemów zaczyna się od podlewania

Tu wiele osób przesadza – dosłownie. Kalibrachoa nie lubi mieć mokrych korzeni przez cały czas. Kiedy ziemia jest ciężka i zbita, roślina bardzo szybko pokazuje niezadowolenie. Liście jaśnieją, pędy miękną, kwiatów robi się mniej. Potem zaczyna się panika i dolewanie nawozu, które zwykle jeszcze pogarsza sytuację.

Na swoich balkonach używam do niej lżejszego podłoża niż do pelargonii. Dodaję drobną korę albo perlit, bo widzę ogromną różnicę podczas deszczowego lata. Woda nie stoi wtedy przy korzeniach.

Jest jeszcze kwestia wapnia w wodzie. W wielu miastach kranówka jest twarda i kalibrachoa potrafi się na nią obrazić. Najpierw liście robią się blade między nerwami, później cała roślina wygląda mizernie, mimo nawożenia. Deszczówka naprawdę robi różnicę – i nie jest to jedna z tych porad kopiowanych bezmyślnie między portalami.

Cięcie? Warto się przemóc

Wiem, że przycinanie dobrze kwitnącej rośliny wydaje się absurdem. Sama długo tego nie robiłam. Problem w tym, że pod koniec lipca kalibrachoa bez cięcia często zaczyna wyglądać łysawo przy nasadzie, a cały ciężar kwitnienia przenosi się na końcówki pędów.

Czytaj też:
Zapomnij o rododendronie. Ten krzew kwitnie równie spektakularnie, a nie wymaga prawie żadnej pielęgnacji

Po skróceniu o kilka centymetrów zwykle odżywa zaskakująco szybko. Przez tydzień wygląda trochę gorzej – trudno, taka jest cena – ale później zagęszcza się znacznie mocniej.

I jeszcze jedno: nie warto sadzić jej w mikroskopijnych skrzynkach. W marketach wygląda efektownie nawet w małej doniczce produkcyjnej, ale to złudzenie. Po miesiącu korzenie są tak zbite, że roślina zaczyna błyskawicznie przesychać.

Dlaczego kalibrachoa wygrała z częścią balkonowych klasyków?

Bo pasuje do współczesnych warunków. Balkony są coraz bardziej nagrzane, lata bardziej suche, a wiele osób nie chce spędzać każdego wieczoru na ratowaniu roślin przed kolejną falą upałów.

Czytaj też:
Posadzisz ten krzew w ogrodzie i możesz słono zapłacić. Mało kto wie, że jest zakazany

Kalibrachoa oczywiście nie jest niezniszczalna. Gdy ktoś zostawi ją bez wody na pełnym słońcu przez dwa dni w lipcu, cudów nie będzie. Ale na tle wielu innych roślin balkonowych ma po prostu większą tolerancję na błędy. I chyba dlatego tak szybko opanowała tarasy, miejskie balkony i restauracyjne ogródki.

Nie wygląda przy tym ciężko ani staromodnie. Dobrze łączy się z trawami ozdobnymi, bakopą, werbeną czy dichondrą. Potrafi być bardzo „instagramowa”, ale wciąż ma w sobie coś bardziej naturalnego niż idealnie napompowane surfinie.


FAQ – najczęstsze pytania o  kalibrachoa

Czy kalibrachoa nadaje się na bardzo słoneczny balkon?

Tak, to jedna z roślin, które dobrze znoszą intensywne słońce i wysoką temperaturę.


Dlaczego kalibrachoa żółknie?

Często winna jest zbyt mokra ziemia albo twarda woda bogata w wapń. Problem może też wynikać z niedoboru żelaza.


Czy trzeba usuwać przekwitłe kwiaty?

Nowoczesne odmiany zwykle oczyszczają się same i nie wymagają regularnego obrywania.


Jak często podlewać kalibrachoę latem?

Podczas upałów nawet codziennie, ale podłoże nie powinno być stale mokre.


Czy kalibrachoa lubi ciasne doniczki?

Nie. W małych pojemnikach szybko przesycha i słabiej kwitnie.


Czytaj też:
Zanurzam końcówki we wrzątku. Bukiet pachnie i wygląda świeżo nawet po tygodniu
Czytaj też:
Zrezygnowałam z tui po latach. Ten żywopłot wygląda piękniej i o wiele lepiej znosi upały

Źródło: Dom WPROST.pl