Z wizytą w pracowni Stevena Spazuka, artysty malującego ogniem

Z wizytą w pracowni Stevena Spazuka, artysty malującego ogniem

Dodano: 
Pracownia artysty, projekt BOOM-TOWN
Pracownia artysty, projekt BOOM-TOWN Źródło: Raphaël Thibodeau / serwis prasowy / v2com
Steven tworzy obrazy jak większość malarzy, używając farb i pędzli. Ale to co, go wyróżnia to zastosowanie ognia. Dlatego fasadę i dach jego pracowni pokrywa spalone drewno.

– Pracownia Blackwood jest efektem długiej historii, która zaczęła się kilka lat temu od spotkania ze Stevenem Spazukiem, artystą wizualnym malującym ogniem – opowiadają architekci z pracowni Boom-Town.

Pracownia artysty, projekt BOOM-TOWN

Ze strychu do lasu

Steven chciał uwolnić się od ograniczeń przestrzennych ciasnej pracowni, którą urządził na strychu swojego domu w Léry nad brzegiem jeziora Saint-Louis. Nie mógł ukradkiem pracować w garażu, ponieważ lokalne przepisy tego zabraniały. Postanowił zbudować artystyczne studio na podwórku.

Pracownia artysty, projekt BOOM-TOWNPracownia artysty, projekt BOOM-TOWN

Ale i tu pojawiły się kłopoty – skaliste podłoże spowodowało gwałtowny wzrost kosztów budowy. Aby spłacić kredyt hipoteczny, musiałby wrócić do pracy, którą porzucił, aby poświęcić się pracy twórczej. To dało początek poszukiwaniom działki pod budowę nowej pracowni.

Artysta znalazł wreszcie nieruchomość przy Blackwood Street w miejscowości Franklin, tuż przy granicy z USA. Budżet pozostał skromny, forma miała być prosta, ale kontekst umożliwił stworzenie projektu, który dobrze integrowałby się zarówno z istniejącą zabudową, jak i naturalnym środowiskiem.

Pracownia artysty, projekt BOOM-TOWN

Świetlista strzała

Ogromna przestrzeń przeznaczona do pracy twórczej służy też jako biuro. Z domem scala ją całkowicie przeszklony łącznik. Dominuje gra kontrastów czerni i bieli.

Pracownia artysty, projekt BOOM-TOWNPracownia artysty, projekt BOOM-TOWN

Ponieważ ogień jest istotą pracy artysty, do pokrycia budynku pracowni użyto okładziny ze spalonego drewna. Długi biały świetlik w południowo-zachodniej fasadzie tworzy przypominającą strzałę szczelinę odpowiednio dawkującą wnętrzu popołudniowe słońce.

Galeria:
Pracownia artysty, projekt BOOM-TOWN

Atelier BOOM–TOWN

Historycznie Boomtown to miasta powstałe przy kompleksach przemysłowych i kopalniach w latach 1890–1920. Domy tam budowane łatwo rozpoznać po prostej elewacji i sześciennym kształcie. Ich dachy były płaskie lub prawie płaskie, co na owe czasy stanowiło nowość. Popularność domu typu Boomtown wynikała głównie ze zwiększonej powierzchni i niskich kosztów budowy.

Sto lat później atelier BOOM–TOWN proponuje ponowne odczytanie architektury skrojonej na skalę ludzką, opartej na zasadach budownictwa z czasów boomu przemysłowego: prostocie i wydajności. Pracując z przestrzenią, światłem i materią, architekci z BOOM–TOWN projektują domy dostosowane do nowoczesnego życia.

Czytaj też:
make me! Ruszył nabór do konkursu organizowanego przez Łódź Design Festival
Czytaj też:
Dom rodzinny z widokiem na stadninę, projekt Atelier Barda

 0

Czytaj także