Produkty premium to nie tylko modne gadżety
Artykuł sponsorowany

Produkty premium to nie tylko modne gadżety

Dodano: 
Rafał Darecki i Andrzej Krop z firmy Vestel
Rafał Darecki i Andrzej Krop z firmy Vestel Źródło: Piotr Woźniakiewicz / www.vestfrosthome.eu
Dlaczego w dobrej chłodziarce do wina pachnie jak w saunie, jak długo trwa proces projektowania AGD klasy premium i co stanie w kąciku historycznym marki – mówią Andrzej Krop, dyrektor zarządzający, i Rafał Darecki, odpowiedzialny za rozwój marki Vestfrost w firmie Vestel.

Produkty premium – co właściwie kryje się pod tym pojęciem? I kto jest ich odbiorcą?

Rafał Darecki: Poszukują ich ci, którzy od przedmiotów codziennego użytku oczekują nie tylko funkcjonalności, ale i wartości dodanych, często niecodziennego designu. Rzeczy, które wybierają, mają podkreślać ich charakter, osobowość, pasować do starannie zaprojektowanego wnętrza. Są zdecydowanie wymagający. Produkty premium muszą być zaprojektowane z pietyzmem i bardzo starannie wykonane, z doskonałych materiałów. Odpowiadać na funkcje, o których nawet nie wiemy, że ich potrzebujemy.

Andrzej Krop: Z jednej strony premium oznacza zaawansowane technologie, z drugiej intuicyjność obsługi. Kontakt jest przyjemnością.

Czyli nie są to modne gadżety?

AK: Jedno drugiemu nie przeczy. Gdy w marce Vestfrost wprowadzaliśmy produkty z linii Retro wymyśliliśmymy hasło, które bardzo dobrze je opisuje, czyli „More than Retro”. Retro odnosi się oczywiście do designu, pięknej, modnej, ale ponadczasowej formy. „More” sygnalizuje nowoczesne rozwiązania, które w zastosowaliśmy w tych urządzeniach, najlepsze z dostępnych na rynku.

Istotna różnica między elektroniką użytkową, na przykład smartfonami, a dużym AGD jest taka, że zakup tych drugich urządzeń wiąże się zwykle ze zmianą koncepcji przestrzeni, co jest poważnym przedsięwzięciem. Bardzo rzadko zdarza się, żeby ktoś co dwa lata zmieniał wystrój wnętrza. Mamy więc kolejny punkt definicji – efektowny produkt, który będzie odpowiadał na nasze potrzeby przez lata.

Co dokładnie opisuje słowo „more” w linii Retro?

RD: Linia Retro zawiera chłodziarko – zamrażarki, kuchnie i okapy. Wszystkie zaawansowane technologicznie. W chłodziarkach mamy m.in. technologię No Frost Multi, czyli niezależne komory chłodnicze i zamrażarki, dzięki czemu nie przenikają między nimi zapachy oraz wilgoć (w chłodziarce nie tworzy się szron). Są też jonizator powietrza i filtr neutralizujący etylen w szufladzie na warzywa i owoce, co przedłuża ich świeżość.

W kuchniach wolnostojących wprowadziliśmy niedawno model z płytą indukcyjną, prosili o to klienci. Do tej pory z uwagi na nasze przekonanie o wyjątkowości gotowania na wolnym ogniu, mieliśmy jedynie rozwiązanie gazowe z możliwością podłączenia gazu ziemnego bądź gazu z butli. Kuchnie z solidnymi żeliwnymi rusztami, palnikiem WOK i adapterem do włoskiej kawiarki są oczywiście piękne, ale z gazu powoli się rezygnuje, w nowych budynkach w ogóle go nie ma. Stąd indukcja.

Piekarnik ma 105 litrów pojemności, jest więc bardzo duży, zmieszczą się w nim dwie włoskie pizze na jednym poziomie – próbowaliśmy! Wyposażony jest w prowadnicę teleskopową, którą można przepinać na dowolny poziom. Jest też wkład katalityczny – podczas standardowego pieczenia w okolicach 200 stopni tłuszcz zmienia się w popiół, który potem można delikatnie wytrzeć. To lepsze od pyrolizy, która jest długotrwałym procesem (1,5 godziny), podczas którego zużywa się dużo prądu.

Kuchenne AGD marki Vestfrost.

AK: Dla nas bardzo ważne jest to, żeby osoby wybierające nasze produkty czuły, że myślimy o wszystkim i chcemy ułatwić im codziennie życie. Nawet drobne sprawy. Żyjemy intensywnie, mamy na co dzień bardzo dużo rzeczy do wypracowania. Staramy się więc, by urządzenia Vestfrost były praktycznie bezobsługowe. Nie trzeba się na przykład zastanawiać, gdzie i jaki filtr kupić do chłodziarki – wystarczy jeden na cały okres żywotności urządzenia. Wystarczy go raz do roku zregenerować, wykładając na światło słoneczne lub wygrzewając w piekarniku. Proste i wygodne!

RD: Nasze produkty kierujemy do osób 35 plus, które urządzają nie pierwszą, ale drugą lub trzecią kuchnię. I doskonale wiedzą, czego chcą. Najczęściej też decydują się na współpracę z architektem.

AK: I zamierzają dłużej pomieszkać w danym miejscu, więc te sprzęty muszą bezawaryjnie działać przynajmniej przez dziesięć lat.

Technologie się zmieniają w błyskawicznym tempie. Jak to możliwe, żeby lodówka kupiona dziś była nowoczesna także za dekadę?

AK: W AGD nie ma rewolucji, jest ewolucja, a ta zawsze przebiega wolniej, w efekcie czego rozwiązania technologiczne są naprawdę dobrze przemyślane i co ważne – naprawdę potrzebne. W chłodziarkach zmieniają się głównie parametry energooszczędności, pojawiają się nowe sposoby filtracji. Na przykład lampy UV-C Led.

RD: To technologia, na którą w Vestfroście stawiamy. W naszej ocenie to kamień milowy w AGD. Zaczęliśmy od oczyszczaczy, teraz oferujemy ją w lodówkach z kolekcji nowoczesnych, za chwilę wprowadzimy do lodówek z serii Retro. Będzie obecna również w pralkach, suszarkach i zmywarkach, które trafią na rynek w przyszłym roku (nowa kategoria produktów Vestfrost).

Na czym polega?

RD: Dioda UV-C neutralizuje bakterie, wirusy i grzyby wewnątrz komory lodówki. To ważne, bo przecież wiele produktów wkładamy do lodówki w opakowaniach. Owoców i warzyw też często nie myjemy w czasie ich przechowywania.

Jakie jeszcze technologie wyróżniają państwa produkty na tle innych z półki premium?

RD: Nie rozmawialiśmy dzisiaj jeszcze o chłodziarkach do wina, a to nasz flagowy produkt, wyjątkowy! Zresztą od nich zaczynaliśmy jako Vestel Poland. Wyróżnia je multistrefowe chłodzenie.

Co to znaczy?

RD: Zacznijmy od tego, że chłodziarki do wina dzielimy na jedno- lub dwustrefowe do przechowywania win o różnych wymaganiach. W tych drugich obie części są zwykle fizycznie oddzielone, ale w naszej chłodziarce WFG 185, choć strefy są dwie, a właściwie trzy, to komora jest jedna. Dzięki czujnikom temperatury i wentylatorom chłodziarka jest w stanie utrzymywać temperaturę właściwą dla białego wina w dolnej części i dla czerwonego w górnej. A pomiędzy powstaje specjalna strefa z temperaturą 12-14 stopni na wina musujące, różowe itp. Mieści się w niej 197 butelek.

A ile butelek mieści się w tym maleństwie? Wygląda jak cargo…

RD: To nowość, prototyp, czyli chłodziarka do wina na dziewięć butelek o szerokości zaledwie 15 cm do zabudowy podblatowej. Mamy też chłodziarki tego typu o szerokości 30 cm. Na końcu ciągu meblowego często zostaje pusta przestrzeń, bywa że wypełnia się ją drewnianym stojakiem na wina. Naszą odpowiedzią jest minichłodziarka. Bo nawet jeśli nie jesteśmy koneserami wina, to warto przechowywać je w odpowiednich warunkach. Trunkowi najbardziej szkodzą niewłaściwa temperatura i promieniowanie UV.

Wróćmy do dużej chłodziarki, tej na 197 butelek. Pachnie w niej jak w saunie. Dlaczego?

RD: To zasługa drewna dębowego. Surowego, bo w chłodziarkach nie wolno używać lakierów i innej chemii – może się przez korek dostać do wina, wpłynąć na smak i zapach trunku. Dodatkowo miękkie drewno amortyzuje drgania. Oczywiście kompresory są wyposażone w tłumiki, ale podczas otwierania i zamykania chłodziarki powstają mikrowibracje, a wino tego bardzo nie lubi! Z tego powodu, jeśli ktoś chce postarzać wino, najlepiej żeby miał do tego oddzielną, nie używaną na co dzień chłodziarkę.

Co jeszcze jest ważne oprócz stabilności temperatury i spokoju?

RD: Wilgotność – powyżej 70 procent i odpowiednia filtracja powietrza. Podczas leżakowania wina wydzielają się związki, które są uwalniane przez korek – filtr węglowy je wyłapuje, dzięki czemu nie trafiają do innych butelek. I bardzo ważna sprawa – filtr UV, jeśli chłodziarka ma przeszklony front. A tak jest najczęściej.

Dlaczego? Żeby się pochwalić zawartością?

RD: Odrobina snobizmu (śmiech). Kolekcjonerzy są dumni ze swoich zdobyczy. Dlatego mamy też półkę ekspozycyjną, na której można umieścić najcenniejsze butelki. Pod kątem, żeby etykieta była dobrze widoczna. Są też uchwyty na kieliszki, bo szkło do serwowania wina również powinno mieć odpowiednią temperaturę. Po podświetleniu całość prezentuje się naprawdę wspaniale! Dodam, że oświetlenie LED-owe nie zwiększa temperatury wewnątrz komory.

Nasze chłodziarki doceniają profesjonaliści. Od ponad trzech lat współpracujemy z magazynem Ferment, najlepszym pismem dla entuzjastów wina. Jesteśmy ich partnerem technologicznym. A od tego roku jesteśmy też partnerem Stowarzyszenia Sommelierów Polskich, organizacji zrzeszającej profesjonalistów z branży, ponad 2000 osób.

Czy tylko kolekcjonerzy kupują wasze chłodziarki?

RD: Przede wszystkim, bo to produkt premium. Ale coraz częściej także osoby, które po prostu lubią wino. Dlatego wprowadzamy mniejsze chłodziarki. Popularne są modele na 44 butelki. Można w nich przechowywać również inne napoje, które powinny być podawane w temperaturze pokojowej. Co nie oznacza dzisiejszych 23 stopni Celsjusza, ale warunki jakie panowały w starych zamkach i dworach, czyli 16-17 stopni.

Rafał Darecki i Andrzej Krop z firmy Vestel

Porozmawiajmy o innych produktach premium marki Vestfrost.

RD: Jeśli chodzi o produkty zindywidualizowane to proponujemy linię Art Collection, modele chłodziarko-zamrażarek, które wprowadziliśmy do oferty przy współpracy z malarką Urszulą Kamińską, tworzącą pod pseudonimem Urszula Clarise. Zaczęło się od aukcji charytatywnej – Urszula ozdobiła naszą lodówkę motywami kosmicznymi. Wyszło świetnie, więc postanowiliśmy kontynuować współpracę. Są więc lodówki z wizerunkami wielkich postaci kultury: Davida Bowiego, Salvadora Dalego, Anthony'ego Bourdaina, Fridy Kahlo i Fryderyka Chopina (mamy licencję Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina na używanie nazwy).

Kuchenne AGD marki Vestfrost.


To produkt wizerunkowy?

RD: Takie było założenie, ale sprzedaż nas pozytywnie zaskoczyła. Nie pierwszy raz zresztą. Linia Retro, mówię o całości, czyli chłodziarkach, kuchniach i okapach występuje w dwóch kolorach – bardzo popularnym beżu i bordo. Ten drugi był rodzajem eksperymentu, nawiązaniem do wina, które jest dla nas bardzo ważne. Bardzo się spodobał!

Czy jako marka współpracujecie z architektami?

RD: Tak i to na różnych poziomach. Bezpośrednia, np. z Martą Czerkies czy z zespołem Pani to potrafi oraz za pośrednictwem naszych partnerów handlowych.

AK: Uważnie obserwujemy ten segment rynku. Otwieramy się na interesujące, wartościowe projekty. Na targach Warsaw Home braliśmy udział w archiDAY, wydarzeniu kierowanym do młodych architektów, studentów lub świeżo po szkole, którzy nie mają jeszcze własnych praktyk – prezentowaliśmy swoje produkty, braliśmy udział w webinarach, byliśmy partnerami. To dla nas ważny obszar rozwoju.

Hasło „More than Retro” rozszerzyliście na inne produkty premium, jest już np. More than Pure”.

AK: Bardzo dobrze opisuje filozofię marki: dbamy o to, by oferować jak najlepsze technologie i ubierać je w ciekawy design. Poza tym hasło oddaje też staranność procesu projektowania i produkcji.

RD: Proces komponowania produktu masowego jest krótki, w jeden dzień można skonfigurować urządzenie, w trzy miesiące wyprodukować. W przypadku produktów premium ten proces wydłuża się do dwóch, trzech lat.

Nie eksperymentujemy na klientach. Gdy wymyślimy daną konfigurację, sample urządzeń najpierw trafiają do nas, później są testowane przez dział serwisu współpracującego z wieloma markami – ich opinia jest dla nas kluczowa, jeśli chodzi o jakość, komponenty, łatwość naprawy, bo oczywiście każdy produkt może się zepsuć, ważne jest by dał się naprawić. Ma służyć wiele lat, zależy na ochronie środowiska.

Czy klientom sięgającym po produkty premium też na tym zależy?

AK: Pytają nie tylko o parametry związane z oszczędnością wody i energii, ale też o materiały, proces produkcji, o prawa pracowników, związki zawodowe w fabrykach.

Gdzie są wasze fabryki?

RD: Chłodziarki do wina produkujemy nieprzerwanie w Danii. Natomiast główny zakład Vestel mieści się w Manisie w Turcji, niedaleko Izmiru. To niesamowite miejsce, warto obejrzeć poświęcony mu odcinek programu „Megafabryki” na National Geographic Discovery. Nazywa się Vestel City, w którym pracuje dwadzieścia kilka tysięcy osób, mimo że produkcja jest w większości zautomatyzowana.

AK: W mojej ocenie najbardziej niesamowite są laboratoria, w których sprawdzana jest jakość. Wszystko jest ultranowoczesne, w pełni zautomatyzowane. Są tam m.in. komory, w których panuje taka cisza, że aż dzwoni w uszach – do sprawdzania poziomu hałasu urządzeń. Dokładne testy jednego modelu trwają 60 dni. Efektem są kompletne i bardzo trwałe urządzenia.

RD: Mamy teraz klientkę z Augustowa, która starą lodówkę Vestfrost chce zmienić na nowy model Retro. Nie dlatego, że tamta się popsuła, po prostu pani zmienia wystrój wnętrza. Odbierzemy ją od niej i postawimy w naszym kąciku historycznym. Będziemy prezentowali jakość marki na przykładzie doskonale działającej chłodziarki Vestfrost, która ma już 30 lat!

Źródło: Wprost