Skarby z babcinego kredensu i kultowe meble vintage. Czy na designie z okresu PRL-u można zarobić?

Skarby z babcinego kredensu i kultowe meble vintage. Czy na designie z okresu PRL-u można zarobić?

Dodano: 
Mariusz Pendraszewski, doradca klienta Desa Unicum
Mariusz Pendraszewski, doradca klienta Desa Unicum Źródło: M. Krzyżanek
Czy wzornictwo vintage naprawdę jest „warte krocie”? Na co zwrócić uwagę przy ocenianiu mebli z połowy XX wieku? Które kolorowe szkło jest skarbem, a które jedynie dekoracją i pamiątką? Odpowiada ekspert – Mariusz Pendraszewski z DESA Unicum.

Ewa Jagalska, „Wprost”: Mam sporo kryształów po dziadkach. Czy mogę zbić na nich majątek?

Mariusz Pendraszewski: Obiegowa opinia jest taka, że kryształy to coś niezwykle wartościowego, ale niestety! Wiele osób wprowadzonych w błąd clickbaitowymi tytułami w rodzaju „Kryształy rodem z PRL są warte fortunę” lub „Masz je w domu? Możesz się bardzo wzbogacić”, przynosi je do DESY z nadzieją na zarobek i odchodzi rozczarowanych.

Magda Grefkowicz, „Wprost”: Co jest nie tak z kryształami?

Były produkowane masowo, szczególnie w latach 70. i 80. XX wieku, sprowadzano je też z ZSRR. Często pozbawione są jakichkolwiek oznaczeń, co utrudnia weryfikację. Ale są wyjątki, warto na przykład zwrócić uwagę na projekty Wita Płażewskiego, artysty kojarzonego bardziej z włocławskim fajansem niż ze szkłem, który tworzył kryształowe formy dla huty Irena w Inowrocławiu. Na jednej z aukcji designu w DESA Unicum prezentowaliśmy bombonierę z pokrywą w kształcie cebulastej kopułki, przypominającą dach cerkwi – została sprzedana za 1600 zł. Kryształy tworzył też Wszewłod Sarnecki, jego prace również pojawiały się na naszych aukcjach. W tej chwili w sprzedaży galeryjnej dostępne są wazon i misa z grubościennego, rżniętego kryształu z motywem palmy.

Ogólnie rzecz biorąc, na kryształach z czasów PRL raczej się fortuny nie zbije. Ich czas jeszcze nie nadszedł.

Czyli jest nadzieja?

Przeszło dziesięć lat temu, zanim zorganizowano wystawy „Chcemy być nowocześni” w Muzeum Narodowym w Warszawie i „Polski New Look” w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, ćmielowskie figurki czy tzw. ceramika picassowska nie cieszyły się dużą popularnością. Wiele znakomitych projektów z czasów PRL można było znaleźć na pchlich targach, a nawet na śmietnikach. Teraz są rozchwytywane. Patrząc na to, jak wzornictwo z lat 60. i 70. XX wieku zagościło w kolekcjach prywatnych i muzealnych, możemy przewidywać, że kolekcjonerzy zainteresują się kolejnymi, bliższymi współczesności epokami. Już teraz na aukcjach pojawiają się rzeczy z lat 80. i 90. Niełatwo to przewidzieć, ale być może trend na kryształy jeszcze nadejdzie.

Zostawmy kryształy! Co jeszcze ludzie przynoszą do DESY, licząc na duże pieniądze?

Ikony, ale to sprzedażowo trudny temat, więc przyjmujemy tylko wyjątkowe. Od czasu do czasu zdarzają się klienci poszukujący ikon, szczególnie w sezonie komunijnym, bywają też kupowane jako prezenty ślubne.