Nowoczesność, która nie onieśmiela, i luksus, który nie dominuje – tak można opisać apartament zaprojektowany przez pracownię HOLA Design w Miasteczku Wilanów. Położony na ostatnim piętrze penthouse z tarasami i widokiem na Warszawę jest przykładem wnętrza dojrzałego: spokojnego, funkcjonalnego i bardzo osobistego. Tu każdy detal ma swoje uzasadnienie, a estetyka idzie w parze z codziennym komfortem.
Projekt HOLA Design w Wilanowie. Bez efekciarstwa
Czy nowoczesne wnętrze może być jednocześnie eleganckie, przytulne i głęboko osobiste? 120-metrowy penthouse w Miasteczku Wilanów pokazuje, że prawdziwy luksus nie potrzebuje manifestu. Zamiast ostentacji – wyczucie proporcji. Zamiast nadmiaru – selekcja materiałów i światowej klasy wzornictwa. To realizacja, w której estetyka pracuje na co dzień, a każdy detal ma swoje uzasadnienie.
Lokalizacja, która miała znaczenie
Właściciele wybrali Wilanów nieprzypadkowo. Kluczowa była bliskość rodziny, ale ostatecznym argumentem stał się konkretny apartament: ostatnie piętro, tarasy z panoramicznym widokiem na Warszawę oraz klarowny, racjonalny układ funkcjonalny. Centralna strefa wejściowa naturalnie dzieli wnętrze na część dzienną i prywatną, porządkując codzienne życie mieszkańców.
Czytaj też:
Ten dom nie stoi na działce. On wyrasta z klifu
Światło, materia i spokój
Kompleksowy projekt wnętrz powierzono pracowni HOLA Design. Zespół projektowy – Monika Bronikowska, Adam Bronikowski i Magdalena Brzozowska – stworzył przestrzeń, która „pracuje” ze światłem. Naturalne oświetlenie modeluje faktury ciepłego dębu, kamienia, fornirów i tkanin, budując spokojną, wyważoną atmosferę.
– Inwestorom zależało na nowoczesnej, ale nienachalnej estetyce oraz wysokich walorach użytkowych – podkreśla Monika Bronikowska. Istotną rolę odegrała też miłość właścicieli do włoskiego designu, widoczna w doborze mebli i oświetlenia.Czytaj też:
Białe kuchnie odchodzą do lamusa. Ten kolor wybierają dziś architekci
Włoski akcent w sercu domu
Strefa dzienna – salon, jadalnia i kuchnia – tworzy jedną, spójną kompozycję. Jej centralnym punktem jest rozkładany stół Sunshine marki Calligaris, otoczony tapicerowanymi fotelami Anime. To meble zaprojektowane z myślą o komforcie długich spotkań, ale też codziennym użytkowaniu.
Nad stołem zawisły rzeźbiarskie lampy Catellani & Smith o organicznej, niemal księżycowej formie. Oświetlenie pełni tu rolę nie tylko funkcjonalną, lecz także narracyjną – subtelnie podkreśla artystyczny charakter wnętrza. W salonie króluje miękkość: wygodna sofa, niskie stoliki Mushroom Calligaris ze szkłem o wyrazistej fakturze oraz lekkie zasłony sprzyjają wyciszeniu.
Kuchnia, która nie dominuje
Jadalnię od kuchni oddziela wyspa z jasnego kwarcytu Taj Mahal, doświetlona minimalistyczną lampą Ambrosia marki Marset. Kuchnię zaprojektowano jako naturalne przedłużenie strefy dziennej – bez szafek wiszących, z wyeksponowanym rysunkiem kamienia. Sprzęty AGD i zaplecze gospodarcze ukryto w zabudowie, a dodatkowo zaprojektowano dyskretną „brudną kuchnię”, niewidoczną z części reprezentacyjnej.
Prywatna strefa wyciszenia
Część prywatna apartamentu to przestrzeń regeneracji. W sypialni uwagę przyciąga tapicerowana ściana zagłówka oraz subtelne lampy Aromas del Campo, które budują intymny, wieczorny klimat. W łazience kluczową rolę odgrywa detal: ukryte linie światła, szlachetne materiały i oszczędne formy, które nie konkurują z architekturą, lecz ją dopełniają.
Czytaj też:
Koniec chłodnej bieli. Te kolory i formaty projektanci wybierają bez wahania w 2026
Luksus nie dla poklasku
Ten penthouse nie epatuje spektakularnością. Jego siłą jest konsekwencja, umiejętność operowania skalą i świadome budowanie atmosfery poprzez materiały oraz wzornictwo najwyższej klasy. To wnętrze, które nie narzuca się użytkownikowi – raczej dyskretnie towarzyszy, oferując harmonię i ponadczasową estetykę. Taką, która z biegiem lat zyskuje jeszcze więcej znaczeń.
Czytaj też:
To schronisko nad jeziorem w St. Moritz w Alpach znika w krajobrazieCzytaj też:
Drewniana kuchnia? Architekci widzą te błędy od razu
