Koniec lipca, a pomidory ani drgną. Ogrodnicy z całej Polski zauważają to samo

Koniec lipca, a pomidory ani drgną. Ogrodnicy z całej Polski zauważają to samo

Dodano: 
Dorodne, ale wciąż zielone pomidory to jeden z najczęstszych widoków w ogrodach pod koniec tegorocznego lipca. Winna nie zawsze jest pielęgnacja
Dorodne, ale wciąż zielone pomidory to jeden z najczęstszych widoków w ogrodach pod koniec tegorocznego lipca. Winna nie zawsze jest pielęgnacja Źródło: Pixabay

Na krzakach wiszą dorodne owoce, ale od tygodni wyglądają tak samo. Są twarde, zdrowe i... zielone. Wielu działkowców zaczyna się zastanawiać, czy zrobiło coś nie tak. Tymczasem problem jest znacznie szerszy. W tym roku pomidory w wielu częściach Polski dojrzewają wyraźnie wolniej niż zwykle. Powód? Przede wszystkim wyjątkowo kapryśna pogoda, choć nie jest to jedyne wyjaśnienie. Są też błędy, które – często nieświadomie – sami dokładamy do tego opóźnienia.

Czytaj też:
Pękają tuż przy szypułce. W tym sezonie pomidory pokazują, że pogoda potrafi narobić szkód

To nie mit. Pogoda naprawdę decyduje o tempie dojrzewania

Pomidory nie dojrzewają wyłącznie dlatego, że minął odpowiedni termin w kalendarzu. Proces wybarwiania owoców jest sterowany przez etylen – naturalny hormon roślinny – oraz temperaturę. Badania nad fizjologią pomidora pokazują, że najsprawniej przebiega on przy umiarkowanie ciepłych dniach i nocach, a nie podczas gwałtownych wahań pogody. Tegoroczne lato nie rozpieszcza. Po kilku ciepłych dniach przychodzą deszcze i chłodne noce. Temperatura spada, gleba długo pozostaje mokra, a roślina ogranicza tempo przemian metabolicznych. W efekcie owoce rosną, ale produkcja czerwonego likopenu – barwnika odpowiedzialnego za ich kolor – wyraźnie zwalnia. Dlatego pod koniec lipca na wielu krzakach nadal dominują zielone pomidory.

Zielone nie znaczy chore

To ważna wiadomość. Jeżeli owoce są:

  • jędrne,
  • regularnie rosną,
  • nie mają brunatnych plam,
  • nie pękają,
  • nie gniją,

najczęściej nie ma powodów do niepokoju. To opóźnione dojrzewanie, a nie choroba. W tym sezonie wielu ogrodników obserwuje dokładnie taki sam obraz – zdrowe krzewy i pełno dużych, zielonych owoców.

Pogoda to nie wszystko. Jest jeszcze jeden częsty błąd

W drugiej połowie lata wiele osób nadal intensywnie zasila pomidory nawozami bogatymi w azot. To działa... ale nie tak, jak oczekujemy. Azot pobudza wzrost:

  • nowych liści,
  • pędów,
  • zielonej masy.

Roślina inwestuje energię w rozwój, zamiast w dojrzewanie owoców. Pod koniec sezonu znacznie ważniejsze stają się:

które wspierają wybarwianie i poprawiają smak pomidorów. To dlatego doświadczeni ogrodnicy już od zawiązania pierwszych gron ograniczają nawożenie azotowe.

Czytaj też:
Chcesz mieć zdrowe i słodkie pomidory aż do jesieni? Zrób ten jeden zabieg już teraz!

Zbyt dużo liści też może opóźniać dojrzewanie

To kolejny szczegół, o którym łatwo zapomnieć. Jeżeli krzew jest bardzo gęsty, owoce mają mniej światła i słabiej się nagrzewają. Nie chodzi o to, by ogołocić roślinę. Wystarczy stopniowo usuwać najstarsze liście znajdujące się poniżej dojrzewających gron. Dzięki temu poprawia się:

  • przewiewność,
  • dostęp światła,
  • cyrkulacja powietrza.

Przy okazji maleje również ryzyko rozwoju chorób grzybowych, które w wilgotnym sezonie są wyjątkowo groźne.

Czy warto oberwać wierzchołek?

Jeżeli na początku sierpnia roślina nadal tworzy nowe kwiaty, wielu specjalistów zaleca ogławianie. Polega ono na usunięciu wierzchołka wzrostu nad ostatnim pozostawionym gronem. Dzięki temu pomidor przestaje inwestować energię w kolejne pędy i kwiaty, a kieruje ją do już zawiązanych owoców. To szczególnie ważne w chłodniejszych sezonach, gdy czasu na dojrzewanie jest mniej.

Nie zrywaj zielonych pomidorów zbyt wcześnie

To pokusa, której warto się oprzeć. Pomidory najlepiej dojrzewają na krzewie. Jeżeli jednak pod koniec sezonu zapowiadane są długotrwałe chłody, można zbierać owoce, które osiągnęły pełną wielkość i zaczynają delikatnie jaśnieć. Takie pomidory zwykle bez problemu dojrzewają w domu. Całkowicie małe, ciemnozielone owoce nie zawsze osiągną dobrą jakość po zerwaniu.

Czytaj też:
Nie pryskam od razu fungicydem. Po deszczu przygotowuję prosty roztwór z apteki

Czego nie robić?

W internecie można znaleźć rady, by:

  • nakłuwać owoce,
  • uszkadzać korzenie,
  • ograniczać podlewanie niemal do zera.

To metody, które rzeczywiście wywołują stres rośliny, ale jednocześnie zwiększają ryzyko chorób, pękania owoców i pogorszenia ich jakości. Znacznie bezpieczniej jest poprawić warunki uprawy niż zmuszać pomidora do dojrzewania na siłę.

W tym roku cierpliwość jest najlepszym sprzymierzeńcem

Nie wszystko da się przyspieszyć. Jeżeli krzew jest zdrowy, liście nie wykazują objawów zarazy ziemniaczanej ani alternariozy, a owoce systematycznie rosną, najprawdopodobniej potrzebują po prostu kilku cieplejszych dni. Tegoroczny sezon pokazuje, jak mocno ogrodnictwo zależy od pogody. Pomidory nie czytają kalendarza. Reagują na temperaturę, światło i długość dnia. Dlatego pod koniec lipca wiele krzewów wygląda dziś bardziej jak w połowie miesiąca niż u schyłku lata.


FAQ – najczęściej zadawane pytania o to, dlaczego pomidory nie dojrzewają

Dlaczego pomidory są zielone pod koniec lipca?

Najczęściej z powodu chłodnych nocy, częstych opadów i niewielkiej liczby naprawdę ciepłych dni. Takie warunki spowalniają produkcję likopenu.


Czy zielone pomidory oznaczają chorobę?

Nie. Jeśli owoce są jędrne i zdrowe, zwykle chodzi o opóźnione dojrzewanie.


Czy nawożenie azotem opóźnia dojrzewanie?

Tak. Nadmiar azotu pobudza wzrost liści i pędów kosztem wybarwiania owoców.


Czy usuwać liście z pomidorów?

Tak, ale stopniowo. Usuwa się przede wszystkim najstarsze liście znajdujące się poniżej dojrzewających gron.


Czy zielone pomidory dojrzeją w domu?

Tak, jeśli osiągnęły już pełną wielkość i rozpoczęły proces dojrzewania. Bardzo młode owoce zwykle nie nabierają pełnego smaku.


Czytaj też:
Wystarczy litr mleka i kilka kropel z apteki. Ten oprysk może zatrzymać mączniaka
Czytaj też:
Weź kostkę z lodówki i przygotuj prosty oprysk. Liście pomidorów przestaną żółknąć