Zaraza zniszczyła pomidory? Po zbiorach zrób z grządką właśnie to

Zaraza zniszczyła pomidory? Po zbiorach zrób z grządką właśnie to

Dodano: 
Krzaki pomidorów
Krzaki pomidorów Źródło: Pexels / Yan Krukov

Pomidory poczerniały, liście zaschły, a owoce pokryły brunatne plamy. Po takim sezonie pierwsza myśl brzmi: trzeba odkazić ziemię, bo zaraza została w glebie. I właśnie tutaj warto się zatrzymać. W przypadku zarazy ziemniaczanej wywoływanej przez Phytophthora infestans najważniejszym źródłem przetrwania patogenu są porażone żywe tkanki, zwłaszcza bulwy ziemniaka. Zamiast więc jesienią „sterylizować” ogród, robię coś znacznie prostszego.

Czytaj też:
Zaraza ziemniaczana ma sposób, by przetrwać zimę. Jak jej w tym przeszkodzić?

Zaraza była na pomidorach? Zacznij od dokładnego sprzątania

Po zakończeniu uprawy usuwam całe porażone rośliny. Zbieram opadłe owoce i fragmenty pędów, a jeśli w pobliżu rosły ziemniaki, szczególnie dokładnie kontroluję stanowisko po nich. Bulwa pozostawiona w ziemi może przetrwać łagodną zimę, a wyrastająca z niej w kolejnym sezonie roślina stać się źródłem infekcji. Dlatego nie zostawiam również samosiewów ziemniaka i pomidora, które pojawiają się później w przypadkowych miejscach. To znacznie ważniejsze niż polewanie grządki domowymi „odkażaczami”. Dowiedz się więcej o mydle potasowywm w walce z zarazą ziemniaczaną.

Czy ziemię po zarazie trzeba odkazić?

Nie rutynowo. Phytophthora infestans nie zachowuje się jak część patogenów glebowych tworzących trwałe struktury przetrwalnikowe, które przez wiele lat czekają w ziemi na kolejną roślinę. Dlatego po zarazie pomidorów nie paruję grządki, nie polewam jej wrzątkiem i nie próbuję chemicznie wysterylizować podłoża. Co więcej, takie agresywne zabiegi nie działają wybiórczo. Wysoka temperatura może ograniczać nie tylko organizmy chorobotwórcze, lecz także część pożytecznych mikroorganizmów żyjących w glebie.

Solaryzacja? Jesienią nie ma większego sensu

W poprzednich poradach często pojawia się przezroczysta folia i obietnica „wypalenia zarazy” słońcem. Solaryzacja jest rzeczywistą metodą ograniczania niektórych patogenów glebowych, chwastów i szkodników. Potrzebuje jednak silnego promieniowania słonecznego, odpowiednio wysokiej temperatury i kilku tygodni działania. Wrzesień czy październik w Polsce nie są dobrym momentem na taki zabieg. Co ważniejsze, po wystąpieniu P. infestans na pomidorach solaryzacja całej grządki nie jest podstawowym zaleceniem. Zostawiam więc folię w spokoju.

Po sprzątaniu robię coś dla gleby

Usunięcie zarazy to jedno. Kondycja grządki po całym sezonie to zupełnie inna sprawa. Na oczyszczonej ziemi mogę rozłożyć warstwę dobrze dojrzałego kompostu. Nie „zabije” on zarazy, ale dostarczy materii organicznej i pomoże utrzymać dobrą strukturę podłoża. Jeśli jest odpowiednio wcześnie, mogę również wysiać poplon. Nie traktuję go jednak jak biologicznego środka przeciw Phytophthora. Jego zadaniem jest przede wszystkim osłonięcie ziemi, produkcja biomasy i ograniczenie pozostawiania nagiej gleby na zimę. Przy późniejszym terminie powierzchnię można przykryć odpowiednią organiczną ściółką.

Chorych pomidorów nie zostawiam na grządce

Porażonych liści, owoców i łodyg nie używam jako ściółki. Z kompostem sprawa jest bardziej złożona. Dobrze prowadzony kompost osiągający odpowiednio wysoką temperaturę może ograniczać wiele patogenów, ale zwykła przydomowa pryzma często nie nagrzewa się równomiernie. Jeżeli nie mam pewności, że kompostowanie przebiega prawidłowo, wyraźnie porażone resztki oddzielam od materiału, który później wróci na warzywnik. Nie palę ich też automatycznie – sposób zagospodarowania odpadów roślinnych powinien być zgodny z lokalnymi zasadami.

Czytaj też:
Grządki po pomidorach świecą pustkami? Wysiej to teraz i zostaw na całą zimę

A zmianowanie? Tak, ale nie z powodu „zakażonej ziemi”

W kolejnym sezonie warto zmienić miejsce uprawy pomidorów i ziemniaków. Płodozmian ma wiele zalet i pomaga ograniczać problemy związane z częstą uprawą roślin z tej samej rodziny. Nie daje jednak gwarancji uniknięcia zarazy ziemniaczanej. Jej zarodniki mogą być przenoszone z wiatrem na znaczne odległości. Nawet idealnie przygotowana grządka nie tworzy więc ochronnej bańki wokół pomidorów. W następnym sezonie równie ważne będą zdrowy materiał do sadzenia, przewiew między roślinami, podlewanie przy ziemi zamiast moczenia liści oraz szybka reakcja na pierwsze objawy choroby.

Co robię jesienią po zarazie? 5 kroków

  • usuwam porażone pomidory i wszystkie opadłe owoce,
  • sprawdzam, czy w ziemi nie zostały bulwy ziemniaków,
  • usuwam pojawiające się samosiewy,
  • dokładam dojrzały kompost, jeśli gleba tego potrzebuje,
  • osłaniam ziemię poplonem albo organiczną ściółką.

Bez wrzątku, parownicy i „dezynfekowania” całego ogrodu. Po zarazie ziemniaczanej jesienią najważniejsze jest usunięcie tego, w czym patogen może przetrwać, oraz pozostawienie gleby w dobrej kondycji na kolejny sezon.


FAQ – ziemia po zarazie ziemniaczanej

Czy trzeba odkazić ziemię po zarazie ziemniaczanej?

Nie ma potrzeby rutynowego chemicznego odkażania gleby. Najważniejsze jest dokładne usunięcie porażonych roślin i resztek.


Czy trzeba wymienić ziemię w szklarni po zarazie?

Nie automatycznie, jeśli diagnoza zarazy ziemniaczanej jest pewna. Warto natomiast bardzo dokładnie posprzątać i umyć wyposażenie szklarni.


Czy można posadzić pomidory w tym samym miejscu w przyszłym roku?

Lepiej zastosować zmianowanie. Cornell zaleca trzyletnią przerwę od pomidorów i innych psiankowatych po wystąpieniu zarazy.


Co posiać jesienią po pomidorach?

Można zastosować odpowiednio dobrany poplon albo zabezpieczyć powierzchnię gleby zdrowym kompostem lub ściółką organiczną.


Czy zaraza ziemniaczana zostaje w glebie na zimę?

W typowym bezpłciowym cyklu P. infestans potrzebuje żywej lub zakażonej tkanki do przezimowania. Dlatego szczególne znaczenie mają porażone resztki, zakażone bulwy ziemniaka i samosiewy.


Czytaj też:
Grządka już pusta? Przykryj ziemię, zanim przyjdą chłody
Czytaj też:
Pakuję opadłe liście i daję im spokój. Za rok mam z nich coś, za co w sklepie trzeba zapłacić