Ten dom nie chciał być „ładny”. Chciał być prawdziwy

Ten dom nie chciał być „ładny”. Chciał być prawdziwy

Dodano: 
Wnętrze, które dojrzewa z czasem, projekt Michael Godmer Studio
Wnętrze, które dojrzewa z czasem, projekt Michael Godmer Studio Źródło: Maxime Brouillet / v2com
Dom w Montrealu po metamorfozie Michael Godmer Studio to opowieść o kolorze, rzemiośle i rodzinnych rytuałach. Architektura, która nie udaje trendów.

Ten dom w Montrealu nie powstał z katalogu inspiracji ani z potrzeby podążania za modą. Został zaprojektowany z rozmów, gestów i codziennych rytuałów. Dla rodziny, która wracając po latach podróży, szukała miejsca, gdzie mogłaby zapuścić korzenie – bez utraty otwartości na świat.

Wnętrze, które dojrzewa z czasem, projekt Michael Godmer Studio

Dom, który zaczął się od rozmowy

Projekt autorstwa Michael Godmer Studio nie był planowany jako pełna przebudowa. Pierwszy kontakt z architektem miał charakter swobodnej konsultacji – wymiany myśli o przestrzeni, emocjach i potrzebach. Ona – terapeutka sztuką, pracująca z ciałem. On – menedżer programów społecznych, skoncentrowany na równowadze i relacjach. Wspólne doświadczenia życia w różnych krajach zaowocowały domem, który miał być czymś więcej niż funkcjonalnym wnętrzem.

Wnętrze, które dojrzewa z czasem, projekt Michael Godmer Studio

Architektura dialogu, nie rewolucji

Dom w dzielnicy Outremont miał już silną tożsamość: drewniane detale, centralną klatkę schodową i proporcje charakterystyczne dla lokalnej architektury. Zamiast burzyć – projektanci postawili na dialog. Zachowana klatka schodowa stała się osią kompozycyjną, a nowe interwencje – zaokrąglone ościeża, przemyślane otwory i miękkie przejścia – subtelnie wprowadziły współczesny język architektury. Zobacz też: Ten paryski dom koi lepiej niż spa. Architekci udowadniają, że minimalizm może być luksusem.

Wnętrze, które dojrzewa z czasem, projekt Michael Godmer Studio

Dom dopasowany do potrzeb rodziny

Układ wnętrz podporządkowano codzienności. Powstała osobna przestrzeń do pracy terapeutycznej, gabinet do pracy w skupieniu oraz pokoje dzieci zaprojektowane z myślą o energii i kolorze. Zamiast ścian – dominują zabudowy stolarskie, które porządkują funkcje, oszczędzają miejsce i wzmacniają poczucie ciągłości przestrzeni.

Szczególną rolę odegrały drzwi: przeszklone, pełne, żaluzjowe – każdorazowo projektowane indywidualnie i wykonywane przez lokalnych rzemieślników.

Wnętrze, które dojrzewa z czasem, projekt Michael Godmer Studio

Kolor, który buduje emocje

Jednym z najbardziej wyrazistych akcentów jest teatralna toaleta gościnna w odcieniach różu – świadome nawiązanie do estetyki Wesa Andersona. Kontrastuje ona z bardziej wyciszoną strefą rodziców, gdzie materiały i światło prowadzą spokojny dialog.

Paleta opiera się na kremowej bieli, naturalnym drewnie, trawertynie, marmurze Botticino Fiorito oraz wapiennych farbach o piaskowej fakturze. Kolor nie dekoruje – on porządkuje przestrzeń.

Detal jako narracja

Motyw łuku powraca w kuchni, łazienkach i przejściach. Podłoga z wąskich desek białego dębu została obramowana ceramiczną bordiurą, a drobne kafelki zaznaczają granice materiałów – detal powtarzany w całym domu jak dyskretna sygnatura.

Oświetlenie nie dominuje – punktowo wydobywa faktury i głębię. Całość tworzy wnętrze, które dojrzewa z czasem.

Galeria:
Wnętrze, które dojrzewa z czasem, projekt Michael Godmer Studio

Michael Godmer Studio

Projektuje wnętrza spokojne, uczciwe w formie i odporne na chwilowe mody. Pracownia stawia na dialog między zastaną architekturą a historią mieszkańców, traktując przestrzeń jako wspólne pole doświadczeń. Multidyscyplinarny zespół prowadzi projekty kompleksowo, dbając o jakość detalu i konsekwencję realizacji na każdym etapie.

Czytaj też:
Quiet luxury na Zawadach. Szarości, 5-metrowe sufity i duńskie klasyki, które się nie starzeją
Czytaj też:
Ten dom z 1913 roku nie jest muzeum. Jillian Dinkel zrobiła z niego scenę spotkań