Są domy, które powstają po to, by robić wrażenie. I są takie, które projektuje się z myślą o życiu. Ten w Dawidy Bankowe, na obrzeżach Warszawy, należy do tej drugiej kategorii. Zamiast spektakularnych rozwiązań i wizualnych fajerwerków oferuje coś znacznie trudniejszego do zaprojektowania: spokój, funkcjonalność i przestrzeń, która sprzyja relacjom.
167-metrowy dom dla czteroosobowej rodziny został zaprojektowany przez Agnieszka Balicka z pracowni Balicka Design. To przykład architektury wnętrz opartej na uważnym słuchaniu potrzeb inwestorów, szacunku do miejsca i konsekwentnym dystansie wobec chwilowych trendów.
Czytaj też:
Kobiecy apartament z charakterem. Tak wygląda nastrojowe 67 m² we Wrocławiu
Podwarszawska cisza jako punkt wyjścia
Dawidy Bankowe to miejscowość, która pełni rolę spokojnej sypialni miasta. Dawne tereny rolnicze stopniowo ustępują nowej zabudowie, jednak natura wciąż pozostaje tu ważnym elementem krajobrazu. Projektowany segment zajmuje ostatnie miejsce w szeregu, co okazało się dużym atutem.
Brak bezpośredniego sąsiada z jednej strony oraz otwarcie na zieleń pozwoliły stworzyć dom, który realnie korzysta z otoczenia. Bezpośrednio za działką płynie niewielka rzeczka, a stary drzewostan wyznacza naturalną granicę prywatności. Ten krajobraz nie został potraktowany jako dekoracyjne tło, lecz jako integralny element projektu, obecny w osiach widokowych, układzie pomieszczeń i codziennym użytkowaniu przestrzeni.
Czytaj też:
Trendy wnętrzarskie 2026: co będzie na topie w nadchodzącym roku
Końcówka szeregu, która stała się przewagą
W projektach domów szeregowych końcowe segmenty bywają problematyczne. Tu stały się przewagą. Otwarcie na jedną stronę pozwoliło zaprojektować wnętrza, które oddychają i naturalnie się wyciszają. Dom nie potrzebuje dodatkowych zabiegów, by stworzyć atmosferę spokoju. Wystarcza kontakt z zielenią, światłem i przemyślany układ funkcjonalny.
Czytaj też:
Ten kolor zdominuje wnętrza 2026. Moss Green (Zieleń Mchu) to sekret przytulnego domu
Widok na drzewa został wciągnięty do wnętrza jako element codziennego doświadczenia. To dom, który nie zamyka się w sobie, ale też nie epatuje otwarciem. Zachowuje równowagę między prywatnością a relacją z otoczeniem.
Autorski styl zamiast etykiet
Wnętrze nie daje się jednoznacznie przypisać do konkretnego stylu. To świadomy wybór projektantki, która konsekwentnie unika gotowych schematów. Projekt opiera się na autorskim języku estetycznym, wypracowanym przez lata praktyki i rozmów z klientami.
Dom łączy elementy ciepłego minimalizmu, klasycznych proporcji oraz subtelne odniesienia do filozofii wabi-sabi. Naturalne materiały, miękkie linie i delikatne niedoskonałości budują atmosferę autentyczności. Wnętrze jest spokojne, ale nie chłodne. Eleganckie, ale niewymuszone. Nie narzuca się formą, lecz pozwala się w nim zadomowić.
Parter jako serce domu
Budynek został przejęty w stanie deweloperskim, co umożliwiło kompleksowe zaplanowanie wszystkich trzech kondygnacji. Parter pełni funkcję strefy dziennej i został zaprojektowany jako centralny punkt życia rodzinnego.
Salon, kuchnia i jadalnia tworzą jedną, płynną przestrzeń, pozbawioną wyraźnych granic. To rozwiązanie sprzyja codziennym spotkaniom, rozmowom i wspólnym rytuałom. Uzupełnieniem układu jest funkcjonalna spiżarnia oraz gabinet, który w razie potrzeby pełni rolę pokoju gościnnego.
Strefy prywatne zaprojektowane z myślą o dorastaniu
Pierwsze piętro mieści część prywatną, zaprojektowaną tak, by zapewnić wyciszenie i intymność. Dom powstał z myślą o rodzinie 2+2, dlatego każda z córek otrzymała własną, indywidualnie zaprojektowaną sypialnię, dopasowaną do wieku, charakteru i potrzeb.
![]()
Sypialnia rodziców została połączona z prywatną garderobą, tworząc spokojną strefę regeneracji. Poddasze pełni funkcję elastycznej przestrzeni pracy i rekreacji, gotowej na zmieniające się potrzeby domowników w kolejnych etapach życia.
Czytaj też:
To wnętrze nie podąża za trendami. Ono buduje emocje
Technologia, która nie wychodzi na pierwszy plan
Ważną rolę w projekcie odgrywają detale, które nie dominują, lecz porządkują codzienność. Osprzęt elektryczny Gira został dobrany jako element dyskretny i spójny z estetyką wnętrza. Technologia działa tu w tle, nie odciągając uwagi od architektury i relacji między domownikami.
Największym luksusem było zaufanie
Proces projektowy przebiegał płynnie i bez większych wyzwań technicznych. Kluczowa okazała się relacja z inwestorami, oparta na zaufaniu i otwartości. To ona pozwoliła konsekwentnie realizować pierwotne założenia: stworzyć dom przytulny, funkcjonalny i pełen oddechu, bez nadmiaru i zbędnych gestów.
Dominują tu naturalne kolory ziemi, ciepłe biele oraz czerń stosowana oszczędnie jako akcent. To wnętrze, które nie domaga się uwagi. Towarzyszy domownikom w ich codziennych rytuałach.
Dom jest opowieścią o uważnym projektowaniu. Takim, które zaczyna się od miejsca, ludzi i relacji, a kończy na przestrzeni, w której po prostu chce się być.
Czytaj też:
Antyczny róż wraca do wnętrz. Kolor, który uspokaja dom i ludziCzytaj też:
Żegnamy szarości i beże. Kolor roku 2026 mówi zaskakująco dużo o naszych domach
